Zapamiętać

Tyle rzeczy muszę zapamiętać. Muszę je mieć tuż pod powiekami, na zawołanie, na ciężkie czasy, na smutki. Muszę je mieć na zawsze. Jak to było karmić i tulić niemowlaka? Jak pachniała ta mała główka? Nie pamiętam. Jaką minę zrobiła po pierwszym w życiu kęsie jabłka? Nie mogę sobie przypomnieć. Jak to było nosić w chuście takie malutkie, 5cio kilogramowe ciałko? Mam w pamięci tylko ostatnie nasze spacery.

Chętnie zwolnię miejsce w pamięci na nowe wspomnienia, które tak szybko uciekają.

Oddaję jeden z wypasionych koncertów w zamian za widok tych jasnych loczków na karku, które dopiero co zaczęły się zakręcać. Za ich miękkość i aksamitność. Za ich kolor, zupełni jak u taty latem.

Jeden dzień na festiwalu chętnie zamienię za ten widok, kiedy wracam do domu, a ona jeszcze mnie nie widzi, rozgląda się za czymś, zajęta. A potem nagle jest kontakt wzrokowy, rozpromienia się cała buzia. „Mamiś!”

Jedną z przeczytanych książek mogę poświęcić, za to chcę zawsze pamiętać jak spali kiedyś razem, ona i jej tata, tacy podobni, tak samo ręka pod głową, tak samo noga zagięta, takie same włosy na poduszce. Spokój.

Mogę zapomnieć szaloną imprezę jeśli w zamian zostanie ze mną na zawsze obraz wczorajszej wieczornej zabawy. Kiedy każe mi usiąść na dywanie. Biegnie na koniec pokoju. Szybciutko, ucieszona na samą myśl o tym, co wymyśliła. Odwraca się do mnie. „Mamo!” krzyczy i pokazuje, że mam szeroko rozłożyć ramiona. I rozpędza się i biegnie ze śmiechem i rzuca się na mnie całym impetem 10 kilo, prawie 80 cm wzrostu.

Też chcecie coś sobie zapisać?