Zabawa dotykiem

Dotyk. Tak bardzo niedoceniony zmysł. W naszej kulturze i my i nasze dzieci mamy wręcz przestymulowany wzrok i słuch. Co robimy dla relaksu?

Muzyka, telewizja, gry, książka, gazeta. A dotyk? Zapomnieliśmy, jak fajnie jest dotykać. Dlatego my z mężem uskuteczniamy dotyk wieczorami…

A, mam Was zboczuszki! Ale momentów dziś nie będzie. Bo bawimy się piaskiem kinetycznym.

Jest wspaniały. W dotyku coś pomiędzy mokrym piachem a plasteliną. Babki wychodzą wyborne, tak się pieron klei. Nina od razu zrzuca skarpety i zakopuje w nim stópki. A ja i mąż bierzemy w łapy i ściskamy. To hipnotyzuje i relaksuje. I wciąga. Piasek kinetyczny to opcja premium, ale bawimy się też ziarnami, od wielkiej fasoli po malutkie soczewicy. Kaszami. Mąką. Pestkami dyni, słonecznika i siemieniem lnianym. Przelewamy wodę w kąpieli. I pianę. I dotykamy wszystkiego na spacerze.

Musiałam się przemóc przed taką zabawą. Nie lubię bałaganu. Nie lubię się brudzić. Nie lubię rękami zagniatać ciasta i mieszać pasztetu. Lubię mieć sterylnie w kuchni. Lubię mieć czyste ręce i ładnie ubrane, czyste dziecko. Najchętniej latałabym za Dziulką z mokrą chusteczką

Nie lubię też marnować. Na przykład jedzenia. Bolało czasami, kiedy jedzenie lądowało na ziemi, na ubraniu, na stoliku, wszędzie, a na koniec w śmietniku.

Ale odpuściłam. Brudne dziecko to szczęśliwe dziecko. A skoro pozwalam jej się bawić drogimi (w porównaniu) zabawkami jak chce, w tym niszczyć w imię nauki, to czemu nagle żałuję jej paczki fasoli, rolki papieru toaletowego czy gazety? Albo ugotowanego ziemniaka? Niech rozchlapie tę zupę, się posprząta.

Mój intuicyjny powrót do dotyku potwierdza lektura „Dziecka z bliska”. Takie zabawy są najpotrzebniejsze. Najlepsza edukacyjna grająca durnostojka nie da dziecku tyle, co piaskownica. Że zabawa ziarnami czy wodą relaksuje czy odpręża już ustaliliśmy. Że przygotowuje rączki do pisania, rysowania czy jedzenia, też oczywiste. Że daje pole do użycia kreatywności i wyobraźni, to jasne. Ale wiedzieliście, że to jedna z niewielu zabaw, gdzie każdy wygrywa? Dziecko nie bawi się według zasad, nie musi odpowiednio ułożyć, ładnie odgadnąć, z nikim konkurować. Może odpuścić i po prostu się bawić, bez najmniejszej nawet presji.

Dajcie swoim pociechom paczkę soczewicy, co?

Jeśli macie patenty na fajne dotykowe zabawy, proszę się tu zaraz ze mną podzielić.

A ja teraz zbieram na pucholinę <3

piasek kinetyczny

piasek kinetyczny