Wykluczenie cyfrowe

Jadę sobie z Krakowa i słucham w samochodzie radia, bo to się już podobno teraz odmienia. I słyszę: miasto Warszawa, chcąc wykluczyć z wykluczenia cyfrowego *dzieci tymże niebezpieczeństwem zagrożone podjęło inicjatywę, w ramach której rozdaje uczniom warszawskich szkół laptopy i darmowy dostęp do Internetu na rok. Trzeba oczywiście spełnić odpowiednie warunki, ale jak już się je spełnia, to można klikać do woli. Dwieście zadowolonych dzieciaków już klika, a następne niecierpliwie czekają. No bo przecież w cyfrowym świecie, w którym żyjemy, dziecko nie może być *cyfrowo wykluczone, prawda?

I tak sobie myślę: piękna inicjatywa – ktoś wygrał przetarg na dostarczenie tych laptopów i zarobi, ktoś wygrał przetarg na providera i też zarobi, ktoś zaproponował ten cały projekt i też zarobi. Dodajmy do tego powszechnie dostępne tablety za złotówkę i już epidemia cyfrowego wykluczenia zażegnana. Super. I tak sobie myślę dalej: a co z wykluczeniem literackim? Czy to będzie następny projekt? Lewiss Carroll za złotówkę? Grimm i Andersen do poczytania na rok? Brzechwa i Tuwim pod strzechy? Nie brzmi to tak nowocześnie, ale mogę się założyć, że takim wykluczeniem zagrożone jest znacznie więcej dzieci. Mogę się założyć, że częściej jest w domu cyfrowa telewizja, komputer i Internet, niż komplet klasyki na półce, a zgromadzenie go jest, notabene, wcale niewiele tańsze niż zakup laptopa. Od razu zaznaczę tu, że mam na myśli prawdziwą klasykę, a nie jej nędzne, wyprodukowane w Chinach adaptacje. Moje dzieci dostały kiedyś taką Wielką KsięgęBaśni… Pozornie spis treści zapowiada ucztę dla ducha: Brzydkie kaczątko, O rybaku i złotej rybce, Kopciuszek, to tylko niektóre z tytułów. Ilustracje nawet też niebrzydkie, nie tak, jak to kaczątko. Ucieszyłam się. Niestety, z kaczątka wyrasta łabędź, a poziom literacki opowiadanych tu, niby opartych na klasyce, historii pozostawia wiele do życzenia. Trafiają się nawet stylistyczne i interpunkcyjne błędy. Szkoda, bo pewnie wydawca intencje miał dobre. A może w cyfrowym świecie jest miejsce tylko na jakość technologii, a nie słowa? Wiadomości tekstowe, listy poczty elektronicznej i wielosetletni już brak jakiegoś nowego wieszcza wydają się to potwierdzać. Tak sobie myślę: chyba jednak szkoda.                                                                                              /mkh

Wpis gościnny w cyklu Tak sobie myślę by mkh