Wyjazd z dziećmi- o tym musisz pamiętać!

Wyjeżdżasz z dziećmi. Czy to krótki wyjazd na weekend, czy długie wakacje, daleka wyprawa czy wypad całkiem blisko, jest kilka rzeczy, na które możesz się już powoli nastawić. Przeczytaj, żeby potem nie było, że nie ostrzegałam! 

Pakowanie

Zasada jest taka: jeśli jedziesz z dzieckiem, to totalnie nieistotne, czy jedziesz na 2 dni czy na 5 tygodni. Bierzesz mniej więcej tyle samo. Czyli podróżujesz jak cygański tabor w wyprawie dookoła świata. Wózek, nosidełko, wanieneczka, ubrania na zimno, ubrania na ciepło, na wiatr, na deszcz. Kaloszki, klapki na basen, buciki do hotelu. Jeszcze ze 3 pary, jak przemokną poprzednie. Zmiana wszystkiego na wypadek pobrudzenia i porzygania w samochodzie. I jak poprzednie nie wyschną. Kocyk, podusia, misiek, bez którego nie zaśnie, piżama, kolejna na wypadek posikania w nocy, zabawki, książeczki, pół sklepu plastycznego na wypadek deszczu, zapas żarcia, zapas leków, plastikowe taczki, bez których się nie rusza. Masz szczęście, jak w hotelu dają łóżeczko i krzesełko do karmienia. A, karmienie, to jeszcze plastikowa zastawa i zestaw do mleka, jeśli potrzebujesz. Widzicie, tutaj mamusia poleca karmienie piersią, jedna torba mniej. Po namyśle zostawiasz wanieneczkę, najwyżej rąbniesz jakąś wielką michę po sałacie z jadalni. I miśka, bez którego nie zaśnie i tak zapomnisz. Tak mniej więcej wygląda zestaw podstawowy, do tego dodajesz tylko zestawy dla kolejnych dzieci i odpowiednią liczbę majtek.

 

Jedzenie

Jeśli wchodzisz rano na śniadanie i jest tam czterometrowy szwedzki stół, na którym jest wszystko, od parówek, poprzez jajka, naleśniki, owsianki, jogurty, placuszki z ekologicznego amarantusa zbieranego o północy przy pełni księżyca na poduszeczce z mango muśniętego cholera sosem z opuncji figowej to wiedz, że nie ma NIC do jedzenia. I zaraz będą niemrawo skubane suche płatki kukurydziane.

W porze obiadu nikt nie jest głodny. Wcale. Siedzenie przy stole to męka, słyszysz tylko długooooo jeszczeeeee spod stolika, pod który ostentacyjnie wjechało dziecko, porażone nudą. A ty dopiero zdążyłeś nalać sobie zupy. Której dziecko nie lubi. Nigdy jej nie jadło. Ale nie spróbuje. Dlaczego? Bo nie lubi. Całe szczęście, że do wykupionego za miliony monet wypasionego jedzenia można zamówić frytki. Za dodatkową, horrendalną opłatą.

Jeśli wyjazd zawiera uroczyste, świąteczne śniadanie, poproś, żeby nie sadzali cię obok tej rodziny z dwuletnimi bliźniakami, które siedzą w białych koszulkach z muszkami i skubią jajko w towarzystwie matki, która chyba zdołała znaleźć na tym zadupiu fryzjera przed 7 raną i te dzieci chyba kupiła na allegro, sądząc po figurze. Kontrast z tym, jak starasz się coś zjeść, kiedy młodsze dziecko wspina się po tobie i wciera ci masło w podkoszulek a duże wjeżdża właśnie pod stół będzie zbyt bolesny.

I pamiętaj, że 15 minut po obiedzie oraz tuż po umyciu zębów i położeniu się do łóżka usłyszysz głodna jestem, mamy coś do jedzenia?

 

Atrakcje

Dwoisz się i troisz, cały internet znasz na pamięć, żeby znaleść coś fajnego dla dzieci. Sala zabaw, basen z falami i wirami, jazda konna, mini zoo. Animacje, bajki, klauni żonglujący pisankami, pokaz lepienia w glinie i nauka gry na mandolinie. No więc nie. Największą atrakcją jest bieganie z innymi dzieciakami z wrzaskiem po schodach hotelu do 22. Byłoby to nawet fajne gdyby nie to, że musisz latać za nimi z młodszym dzieckiem. Druga największa atrakcja: kamyki na podjeździe. Szał. Po prostu szał. Powinny je dopisać do folderu tuż obok tego spa.

 

Podróż

Dzieci źle znoszą podróż, jedno rzyga, drugie płacze. A potem też rzyga. Najlepiej, jeśli śpią. Więc dokonujesz wszelkich obliczeń i planujesz podróż powrotną- całe 80 km- jak napad na bank. Żadnych mlecznych posiłków. Odpowiednio lekki obiad. Unikanie drzemek. Dużo zabawy na świeżym powietrzu. I oto o idealnej porze pakujemy się do samochodu. Pierwsze usypia zgodnie z planem. Drugie słucha audiobooka i powoli odpływa. Jest! Śpią oboje! Możesz odetchnąć, jest szansa, że dojedziecie jakoś do domu bez armageddonu. Nie. Wiedz, że właśnie wtedy na drodze pojawi się miły pan policjant, który każe ci się zatrzymać. Gdzie się pan tak spieszy panie kierowcooooo wywrzeszczane nad głową śpiących dzieci gwarantuje spektakularną pobudkę. I misterny plan w pizdu…

 

A mimo to i tak jest ekstra. I jakoś im bliżej wakacji, tym częściej rzucasz okiem na zdjęcia w telefonie i zaczynasz się zastanawiać… Morze? Góry? A nuż tym razem będzie inaczej? I wszystko idealnie się uda?Powiedzcie, błagam, że nie tylko ja tak mam! Brzmi znajomo?

 



***

Dziękuję, że tu jesteś! Może zostaniesz jeszcze chwilkę?

Jeśli masz ochotę,

Dzięki!
Kasia

Za mało mnie chwalili
14 lipca 2015
2014
3 stycznia 2015
Wszystkie panie z internetu
11 grudnia 2014
Inline
Inline