Włoskie wakacje epizod 2 : Czy Włosi lubią dzieci?

Lubią. Bardzo. Jeśli z dzieckiem, to tylko na Sycylię. Zwłaszcza, jeśli dziecko to mała, niebieskooka blondynka. Twardych mafioso już macie w garści.Nie wiem, na ile to było szczere, ale zachwyty nad Dziulką na wakacjach to była codzienność. Każdy nas informował, że to naprawdę bella bambina. To prawda, ale w Polsce tak samo bella, a tutaj nikt się jakoś nie rozpływa… Każdy, kto z nami wchodził w interakcję, na końcu przybierał obłąkany wyraz twarzy, rozdziawiał paszczę w uśmiechu, zmieniał głos na ton wyższy i próbował zaprzyjaźnić się z bambinem. Jeśli miał szczęście, dostawał szczątkowy uśmiech. Jacyś turyści załapali się na pełne blazy „papa” i prawie się posikali ze szczęścia. Dziadziuś w parku wysupłał z kieszeni podejrzanego cukierka. Szykowna babcia w kawiarni (na starość jadę na Sycylię!) wygłosiła płomienny monolog z elementami pantomimy (zjada bambino, bo takie słodkie). No dobra, bacie i dziadki, powiecie… Sklepikarz z warzywniaka na naszej ulicy wyszedł ze sklepu do śpiącej w wózku Dziuliny, żeby dumnego ojca zapewnić, jakże jest bella i wypytać, jak ma na imię. Potem spotkaliśmy go parę razy i zawsze mijając nas w pędzie na rowerze darł się „Niiiiinaaaaa!”. Cała grupa kelnerów odstawiała sztuki przed Dziulką przez cały nasz obiad. I porządnie ją wystraszyli, tak się chłopaki zaangażowały. Niestety, przedstawienie opowiadało o tym, jak dają klapsy szefowi trattorii za karę, że potrącił jej wysokie krzesełko. A ile razy kelnerzy wnosili wózek ze śpiąca bambiną na ostatnie piętro pizzerii… W ogóle wózek i dziecko wszędzie byli mile widziani, czy to w restauracji, czy w komunikacji miejskiej, czy w wodolocie. Nikt się nie krzywił, nikt nie robił problemów. A ile Dziulka zebrała gratisów… Zabawki w knajpie, zawsze bułeczka albo ciasteczko w „naszej” piekarni, wafelkami do lodów wychodziliśmy obładowani z każdej lodziarni.

Ale o jednej rzeczy nie sposób nie wspomnieć. Widzieliśmy mnóstwo pięknych, czarnookich, kędzierzawych sycylijskich dzieci. Z mamami.

Tata Dziulki wrócił speszony z samotnego spaceru z wózkiem. Twierdził, że wszyscy naprawdę dziwnie się na niego gapią.

Jeśli macie jakieś swoje wakacyjne, niekoniecznie włoskie, dzieciowe opowieści, dawajcie! Bardzo  chentnie poczytam!

Cyce na tablice, szkoda tylko, że od tyłu.
19 czerwca 2014
Logiczne?
15 grudnia 2015
Waga słów
28 sierpnia 2014
Inline
Inline