Wielki życia krąg

Dziś patetycznie o przyrodzie, o naturze, jej nieoczekiwanej wyższości nad cywilizacją. Cywilizacją w postaci mojej skromnej osoby, dbającej o to, żeby w diecie Dziulki natura była obecna, jasne, ale tylko taka, jak trzeba.

Dziulka siedzi na naszym łóżku. Siedzi sobie razem z naszym pieskiem. Oboje bardzo skupieni. Ale zadowoleni. Nina dzierży w rączce skórkę chleba i mimla. I co jakiś czas życzliwie podsuwa wpatrzonego w nią sępim wzrokiem psu. Pies mimla też oferowany kąsek. I tak ślinią na zmianę tę skórkę, dziecko i pies, szczęśliwi.

Ten chleb nasz powszedni wcześniej dostała Dziulka w kuchni, przy stole, jak się godzi. Do śniadania zapewne. I majdnęła nim na ziemię, wzgardziwszy. Porwał go pies i zakopał na ciężkie czasy. W naszym łóżku. Kilka godzin później wylądowała tam Nina, znudzona każdym miejscem zabaw odwiedzonym w ciągu dnia. Znalazła chleb. I teraz jedzą. Wielki życia krąg normalnie.

A ja tak patrzę na nich i przypomina mi się (niestosownie, wiem) kampania taka, o zabezpieczaniu podczas wiecie czego, nie wypada wprost w parentingach. Że jak śpisz z kimś bez zabezpieczenia, to tak, jakbyś spał z każdym poprzednim partnerem tej osoby. No i myślę czy jak mimlasz na zmianę z psem to jest tak, jakbyś miał w buzi to, co ta psia paszcza wcześniej. I lizał to co ona. Z własną psią pupą na czele.

I te moje jabłka ekologiczne, co to przywiozłam z domu… Co to sąsiad dał koszyk, i babcia pozbierała do wiaderka i druga babcia urwała z własnego drzewa… Co to miałam je właśnie moczyć w wodzie z octem, żeby zmyć ewentualne kocie siuśki, albo toksyczną deszczówkę… To ja chyba sobie daruje z tymi jabłkami.

I sama zjem, eko natural.

Ty też zjedz dziś jabłko!

[![zBLOGowani.pl](//zblogowani.pl/code/action/4/324235/btn.png)](http://zblogowani.pl/akcja/4 "Sprawdź serwis zBLOGowani.pl!")