Uważność

Uwielbiam, kiedy Dziulka sama się sobą zajmuje. Kiedy mam chwilę dla siebie. Nie raz i nie dwa bawię się z nią na pół, ćwierć albo nawet 1/10 gwizdka, drugą ręką przytrzymując tablet. Albo książkę. Czasami pcham wózek przed sobą i błądzę myślami. Ale często sama siebie upominam, i wracam do TU i TERAZ na maksa, na 200 procent. Takie chwile są bezcenne.


Idziemy z tatą Niny do samochodu, ja targam dziedziczkę na rękach. Opowiadam na szybko i w skrócie nasz dzień. Jak zwykle, że sklep, że obiad, że spacer. Dziulkowska coś tam opowiada też, „cici”. Tak tak, machinalnie odpowiadam, kotek córeczko, ojejej,  gadam dalej. Mała kręci główką i dalej swoje „ciiici”. I nagle olśnienie. Na spacerze (o którym przed chwilą była mowa) widziałyśmy węża („ciiicii”, czyli sssssss). Mała się wtrąca do rozmowy, żeby tacie o tym doniosłym fakcie opowiedzieć.


W kąpieli siedzi smyk, pół piaskownicy spływa nam do rur. Zabawki nawrzucane, ja jak zwykle miotam się po łazience, coś tam układam, coś tam przecieram. Nina się bawi, jak zawsze w wannie. Jak zawsze? Nie, coś nowego tym razem. Zastygam w miejscu. Dziulka klepie się plastikową biedronką po gołej klacie i nakazuje jej „cycy”. Karmi piersią przecież.


Siedzimy razem na dywanie, dookoła porozrzucane książki. Nina czyta, mruczy, gada, opowiada. Ja zerkam jednym okiem. I chwilę trwa zanim sobie uświadomię, że ona już te książeczki zna na pamięć. Mówi, co będzie na obrazku, zanim odwróci stronę. Zanim otworzy okienko. Będzie „am”. I proszę, w okienku cielak pije mleko. I tak po kolei.

Często denerwuję się, że nie mam czasu dla siebie. Albo tyle mam do zrobienia jeszcze, a tu nie mam jak się tym zająć. Ale nic, żadna praca, żaden obiad, żadne głupie pranie nie jest tak ważne jak bycie tu i teraz, z moją córką, która dziś jest zupełnie inna niż wczoraj a jutro już będzie nie do poznania. Ten dzień tak szybko ucieknie. Ta chwila przepadnie. Kto wie, ile jeszcze przed nami takich wieczorów z książeczką? Ona zaraz będzie wolała iść do koleżanek. Ile jeszcze wspólnych kąpieli? Zaraz zacznie przede mną zamykać drzwi. Kończę pisać, bo zaraz wstanie z drzemki i chcę ją przywitać leżąc obok, patrząc w te wielkie niebieskie oczka i zobaczyć ten szczerbaty uśmiech, specjalnie dla mnie. Dziś. Teraz.