Uwaga, matka na wolności!

W życiu każdej matki przychodzi ten dzień, kiedy opadają kajdany, rozsuwają się kraty, pęka mur i matka wychodzi na wolność. Najpierw nieśmiało, ostrożnie. Przyzwyczaja oczy do nowych widoków. Próbuje sobie przypomnieć, co się robi z rękami, kiedy nie pcha się wózka. Jak się stoi wyprostowanym bez 12 kilo w chuście. Jak się nosi tę seksowną koszulę, taką niepraktyczną przy karmieniu. Ale matka szybko się rozkręca. Aby ułatwić matce powrót do świata dorosłych, przygotowałam kilka złotych rad, bazując na własnym doświadczeniu. Liczę, że matki odnajdą coś dla siebie.

  1. Nie siadaj po turecku na podłodze, nie rozkładaj się wygodnie na dywanie, nie opieraj o kanapę. Dorośli siedzą NA meblach. Serio.

  2. Jeśli wybierasz się do łazienki, nie musisz głośno informować zebranych, że idziesz na sisi i wracasz za chwilę, dosłownie za 3 sekundy. Poradzicie sobie, tak?

  3. Tak, koniecznie zamknij drzwi do łazienki.

  4. Nie musisz wypijać duszkiem gorącej kawy i wrzucać w siebie jedzenia na czas, nasłuchując nerwowo czegoś, co zaraz oderwie cię od tych przyjemności.

  5. Szklanki, kieliszka czy talerza nie odkładaj po każdym kęsie na najwyższą półkę w zasięgu wzroku. Niski stolik kawowy wystarczy w zupełności. Jest duża szansa, że nikt nie rozleje/ nie oparzy się/ nie zakrztusi / nie wsmaruje w dywan/ nie nakarmi psa/ nie wetrze sobie we włosy/ nie potnie się szkłem, jeśli na 5 sekund spuścisz posiłek z oka.

  6. Nie chwal współtowarzyszy posiłku jeśli bekną, wypiją w miarę bez rozlewania, zjedzą całą porcję warzyw. I cofnij tę rękę z oślinioną chusteczką!

  7. I najważniejsze, telefon ze zdjęciami pociechy i filmikami z pociechą trzymasz zamknięty na 4 spusty. A jak ktoś zapyta, co u małej, odpowiadasz w 4 słowach. Ten ktoś nie wie, co czyni i naprawdę nie chce wypuścić Krakena z opowieścią o niezbyt zdrowych kupach i ciężkim ząbkowaniu. Nie między przystawką a głównym daniem.

To moja ściąga na wyjścia z domu. Czasem jest ciężko, ale ćwiczę. A Wy, dopiszecie coś?