Top 5 głupot, które słyszy młoda matka.

Jest taki kanon zdań, pytań i komentarzy, który usłyszy każda młoda matka. Zapewniam. Przez takie rozmowy przechodziły wszystkie kobiety od zarania dziejów. Jak tylko wróciły z dzieckiem do jaskini teściów. Jak tylko spotkały sąsiadkę w drodze po wodę  przez dżunglę. Jak kuzyn z sąsiedniej wioski wysłał dymną wiadomość z gratulacjami. Zanim zostałam matką, sama je wygłaszałam. Teraz słyszę je od (głównie, ale nie tylko) niedzieciatych znajomych. Takie zdania, pytania, komentarze, które należą do żelaznego repertuaru w rozmowie z posiadaczką niemowlaka. I dopiero teraz, po kilku miesiącach praktyki widzę, jakie są głupie. Ale po kolei:

1. Czy Zdzisiu jest grzeczny?

W sensie kulturalny, dobrze wychowany, taktowny? Wie jak się zachować w towarzystwie? Z tego co wiem, niemowlaki mają tendencję do bekania, ulewania i robienia głośnej kupy bez względu na okoliczności. Często kiedy inni domownicy siedzą przy stole.  Czasami wszystko na raz. Więc śmiało można z góry założyć, że Zdzisiu jest niegrzeczny i nie zawracać głowy jego mamie. No chyba że ktoś widział niemowlę, które odrywa się od piersi, dyskretnie ociera usta tetrą i dziękuje lekkim skinieniem głowy. Proszę dać znać, odszczekam.

2. Nie ucz Zosi noszenia na rękach. Nauczyłaś ją noszenia/spania z wami/ kołysania to teraz masz za swoje.

To, od kiedy Zosia jest już Zosią w tak zwanym łonie matki to temat na osobną dyskusje, ale na potrzeby tego tekstu załóżmy, że od poczęcia. No więc Zosia jest noszona, kołysana i blisko mamy przez 9 miesięcy. A potem rodzi się biologicznie przygotowana na to, że będzie spać ze swoim stadem, w jednej jaskini, no ostatecznie z trzypokoleniową rodziną na piecu pod jedną pierzyną. Ewolucja nie nadąża za przemysłem okołodzieciowym i nie jest gotowa na własny pokoik. Więc na zdrowy rozum jedyne, co niemowlak już umie to być noszonym. Jeśli już można go czegoś nauczyć, to właśnie braku noszenia i spania osobno.

3. No i udało się Marcinkowi, wymusił na tobie co chciał.

Niemowlę wymusza zazwyczaj karmienie albo wzięcie na ręce i bliskość. Jak dla mnie to nie są jakieś wyszukane kaprysy. Powiedziałabym nawet, że bliżej „potrzebuje” niż „chce”… Kilkuletnie dziecko powie, że jest głodne. Dorosła osoba wyjaśni, że jest samotna, ma zły dzień, potrzebuje czułości, albo się boi.  Niemowlę robi mniej więcej to samo. Nie wiem skąd pomysł, że chce być na rękach z czystej złośliwości, żeby matka nie mogła akurat teraz zjeść obiadu. Pewnie by jeszcze zacierał rączki z satysfakcją jakby wiedział już, że je ma. I ciekawa jestem jak to załatwiali ci nasi rozmówcy od wymuszania. Pewnie mówili: *bardzo przepraszam, ale usikałem się po pachy i bardzo mi zimno w koniec pleców na dole. Jakby ktoś był tak miły i zerknął w wolnej chwili, będę zobowiązany. *Chyba że byli niegrzeczni.

4. Widzę, że Jadzia zrobiła sobie z twojej piersi smoczek…

Ta, jasne. Tak jakby powiedzieć, że ktoś zrobił sobie z czekolady kiełki rzodkiewki. I z Dom Pérignon- Igristoje. „Mam ochotę possać sobie kawałek gumy, ale akurat nie mam pod ręką, no to niech już będzie ta matka i ten jej zapach i to całe mleko i te wszystkie durne endorfiny.. Niech stracę…”

5. Bo z dzieckiem to trzeba od początku, stanowczo, tak siak i owak.

Zazwyczaj wygłoszone tonem pełnym wyższości przez kogoś, kto właśnie był świadkiem jak twoje dziecko robi coś, czego jego dziecko nie zrobiłoby nigdy. Ewentualnie po tym, jak przyznałaś się jak karmisz/śpisz/usypiasz/wychowujesz. Bo robisz to źle. Dziecko jak urządzenie, każdy ma ten sam model i pasuje ta sama instrukcja. Jak się raz pomylisz, zrobisz inaczej, to dupa blada. Popsujesz. Przepadło. Tylko jak będziesz się trzymać instrukcji, to ci dziecko zadziała jak trzeba. Kiedy dziecko zmienia się w pełnoprawnego człowieka, nie wiadomo. Na pewno nie przed 18 (jak ci nastolatek pyskuje to go wyślij do pokoju, nie ma dyskusji). Instrukcja nie działa? Proste, nadal robisz to źle!

To jest moja osobista top piątka.  Jeśli macie jakieś swoje ulubione uwagi, które całkowicie straciły sens w praktyce, czujcie się zaproszone do dopisania w komentarzu 😉

zdjęcie: John Acker, z bloga The everyday Soirée

< Uwaga, wpis nie ma na celu obrażania naszych kochanych babć, teściowych, czy bezdzietnych znajomych. Za troskę szczerze dziękujemy, z mądrości i doświadczenia chętnie korzystamy, prawda? A że trochę się pośmiejemy, to tylko życzliwie 😉 >