Taki mam grzeczny dzidziuś ...

Moja córka miała gdzieś mniej więcej w wieku 2 lat okres zwany przez nas "na wersal" albo "na grzeczne dziecko". Zachowywała się jak ze snów prababci, bezdzietnej sąsiadki, cioci dobra rada i specjalistki od wychowywania dzieci spotkanej w parku. Wyobraźcie sobie taki obrazek: idziemy na spacer. Ona w sukience z falbankami i białych rajstopkach, bez jednego paproszka. Idzie powolutku ze mną za rączkę. Tuż przed jezdnią zatrzymuje się i woła sepleniącym głosikiem dwulatki " tutaj się zatrzymajmy mamuniu". Godnie i powoli docieramy na plac zabaw. Siadamy na ławce, ona wygładza falbanę i głosikiem dźwięcznym zapytuje: "czy mogę się pohuśtać mamuniu"? Może, idzie, huśta, wraca. "A mogę iść do piasku mamuniu". Może, idzie, bawi się spokojnie, wraca bez jednego ziarenka piasku na sukience. Musimy wracać. "Dobrze, mamuniu". Podaje rączkę, wychodzimy, mijając te wszystkie dzieciaki biegające, szalejące, uciekające opiekunkom, czepiające się w spazmach bramki od placu zabaw. Żegnane morderczym wzrokiem matek prawdziwych dwulatków z planety Ziemia. I tylko babcie ocierają łzę wzruszenia. W tym okresie jednocześnie parskałam śmiechem (wewnętrznie, na zewnątrz godność, cały czas Wersal) i powstrzymywałam się przed tłumaczeniem wszystkim, że to nie moje dzieło i że to dziecko naprawdę nie klęczy w domu na grochu i nie dostaje po palcach linijką, tudzież dyscypliną po tyłku za bieganie, głośny śmiech i życie. I że nie ja jej ubieram te cholerne białe rajstopy. Nawet nie ja je kupiłam!

Teraz mam w domu stereotypowego grzecznego dzidziusia. To, co ten gość wyrabia to dla mnie jakiś kosmos. Jego naturalnym stanem skupienia jest zadowolenie. Cieszy się cały czas. Często cieszy się bardziej, na przykład, jak zobaczy dziadka albo ojca, albo siostrę. Spędza dużo czasu leżąc. Sam. Z zabawkami. Z grzechotkami. Pewnie by spędzał więcej, tylko to nie na nasze nerwy i co chwila ktoś nie wytrzymuje i go bierze na ręce, bo ile można! Jak jest śpiący (o regularnych porach!), lubi przytulić się w wózku do miśka i zasnąć. Na spacerze, zgadnijcie co? Jest zadowolony! Jedzie w wózku, przyśnie, obudzi się, ucieszy, że się obudził. Zje mleko w 5 minut, żadnego wiszenia na cycku, i spokój na 3 godziny. To jest dla mnie nadal, prawie po pół roku, ciężko szok.

Znaczy, nie że jest jakoś lekko. Mam dwójkę i to drugie Wersal ma już dawno za sobą. Tak że to nie tak, że jestem w jakiejś świetnej formie. Dziś na przykład poszłam na fitness do klubu A i wciskałam pani na recepcji kartę do klubu B i za nic nie mogłam skumać, o co jej chodzi, że mnie nie chce wpuścić. A już miałam łzy w oczach, bo za trzy minuty miały się zacząć zajęcia, a ja bardzo się chciałam przekonać, czy to, co w biegu zdjęłam ze sznurka i wrzuciłam do torby to na pewno moje gacie do ćwiczeń. A mój mąż tydzień opieprzał panią księgową, że nie wysłała ważnego dokumentu, który ja odebrałam, odłożyłam na parapet i totalnie nie zarejestrowałam w swoim umyśle całej wizyty listonosza. (Z tego miejsca jeszcze raz przepraszam Pani Patrycjo!). Aż zaczęłam dyskretnie się rozglądać po obejściu, bo czekamy też podejrzanie długo na kuriera ze stołem. Ale albo naprawdę jeszcze nie dotarł, albo tak odłożyłam, że nie znajdę.

No ale tak sobie myślę, że całe szczęście, że najpierw miałam moją Dziulkę, a dopiero potem pana Grzecznego Dzidziusia. Bo jakby było na odwrót, to bym była nie do wytrzymania. Byłabym Alfą i Gametą rodzicielstwa. Sadziłabym Wam posty, że te Wasze hajnidy to jakieś fanaberie, wystarczy się dobrze zorganizować. Byłabym pewna, że sobie tak tego dzidziusia osobiście i bezbłędnie wychowałam, że tak mi tu wszystko działa niczym w podręczniku do języka niemowląt. Przewracałabym w parku gałami na widok matki w dresie, znad mojej modnej powieści czytanej podczas popołudniowej drzemki dziecka.

Na szczęście kolejność była odpowiednia i mogę Wam jedynie napisać, że da się zapomnieć o tym, że się człowiekowi chce sikać. I da się prowadzić wózek biodrem, jak się ma wszystkie ręce zajęte dzieckiem. I jest czasem taki moment, że na swojej to do liście ma się 1.umyć zęby 2.zjeść chociaż jeden normalny posiłek 3.nie krzyczeć! 4.nie płakać! Ale też jest zajebiście.