Tag: wychowanie

Jak chcę wychować moje dziecko

Zanim pojawiła się Dziulka miałam trochę luźnych myśli o tym, jak chcę wychować moje dziecko. Że będzie sprzątać swoje zabawki po zabawie. Nie będzie przerywać mojej rozmowy z dorosłymi. Albo zawsze będzie mówić “dzień dobry” i “dziękuję”. Innymi słowy, jak USTAWIĘ sobie to MOJE dziecko, żeby działało tak, jak mi pasuje. Jak mi będzie wygodnie. Z moją pracą, moim domem, moimi pasjami i moim dzieckiem, kiedyś tam.

Logiczne?

Zbieramy się do wyjścia z domu. Chaos, pośpiech, pot po tyłku kapie. W jednej ręce niosę torbę, drugą dorzucam kolejne rzeczy, trzecią prowadzę Dziulkę, rozglądam się za zgubionym telefonem, pies się pląta pod nogami, podniecony.
Nagle moje oko bystre wyławia w białej czystej kuchni plamę koloru. Konkretnie żółtego. Psie siki!!

Time out dla dwulatka

Czyli coś mi się tu kupy nie trzyma…

Bardzo fajny numer Wysokich Obcasów czytałam ostatnio. I o krakowskiej marce boho było, i fenomenalne zdjęcia Kate T. Parker, i na deser wywiad z panią doktor Barbarą Arską – Karyłowską pod obiecującym tytułem „Jak najmniej kar”. I ten słodki deser okazał się jednak gorzkim rozczarowaniem.

Uwaga na głowę!

Plac zabaw. Dziulka szaleje na zjeżdżalni.

Ulubiona zabawa, po tatusiu to ma, im wyżej i szybciej, tym lepiej. To chyba ten sam gen, który kazał jemu kiedyś w drodze z pracy spontanicznie skoczyć sobie na bunji. No bo czemu nie? Ja nie posiadam, ja tylko kucam pod zjeżdżalnią i łapię w locie moje roześmiane dziecko.

Pierścień władzy

Dziulka dawno temu zrezygnowała z wózka.Przyjęłam mężnie tę decyzję, choć łatwo nie było. Żegnajcie wyprawy do wioskowego spożywczaka, jedyne źródło rozrywki. Żegnajcie długie wędrówki w porze drzemki, tak było fajnie. Żegnajcie wspólne spacery (ploteczki) z koleżankami, Dziulka pieszo nie nadąża. Zamiast tego znam już na pamięć wszystkie schody na osiedlu, na które można się wspinać. I wszystkie kałuże na parkingu, w które muszę wskakiwać z odpowiednio entuzjastycznym piskiem.

Inline
Inline