Tag: tak sobie myślę

Tak sobie myślę: Popatrz

Czasem gdziekolwiek rozejrzę się po moim życiu widzę same braki. Brak mi ładnego domu z ogrodem, brak mi wygodnego samochodu dla naszej rodziny, brak mi ciszy i wewnętrznego spokoju, braki mi zgody, brak mi cierpliwości i łagodności, brak mi finansowej stabilizacji, brak mi pewnego aspektu mojego zdrowia, brak mi czasu spędzanego według własnego pomysłu, brak mi radości i uśmiechu, brak mi samorealizacji, brak mi wiary i siły, brak mi poczucia sensu tego, co robię, brak mi butów…

Tak sobie myślę: Kariera kobiety

Robienie kariery może budzić emocje pozytywne lub negatywne, ale niezależnie od subiektywnych preferencji wszyscy są raczej zgodni, że fenomen ten kojarzy się z długimi godzinami pracy, odpowiedzialnością, wyzwaniami, kreatywnością, rozwojem, mnogością różnorodnych obowiązków, uznaniem lub zazdrością otoczenia, realizacją trudnych celów, umiejętnym żonglowaniem stanowczością i uległością oraz zarobkami, które niekoniecznie odzwierciedlają stopień zaangażowania.

Tak sobie myślę: Jedenaste przykazanie

Tak sobie myślę… czyli wpis gościnny

Pozwólcie, że najpierw wytłumaczę się z tytułu: dekalog szczerze poważam i kwestionować jego ponadczasowej mądrości nie zamierzam, Mojżeszem XXI wieku też nie jestem, a o tzw. jedenastym przykazaniu usłyszałam kiedyś na wykładzie, który prowadził mój znajomy i uznałam je za tak cenne, iż postanowiłam traktować je jako swoisty załącznik do oryginału. Po angielsku brzmi ono: Thou shalt not cheat thou self, czyli Nie będziesz oszukiwał siebie samego. A teraz koniec tego przydługiego wstępu i do brzegu

Tak sobie myślę: Parszywa dwunastka

Grudzień stoi pod znakiem Świąt, a styczeń? Studniówek! Pamiętam tę moją – w szkole, na sali gimnastycznej, z biforkiem i afterkiem (chociaż nienazwanym) na jej dekorowanie i od-dekorowywanie, zabawa bez osób towarzyszących spoza szkoły, bo się dyrekcja nie zgodziła, wszyscy na biało-granatowo, stop impreza o 22:00. Jeszcze mi Mama niechcący buty do szewca oddała, i musiałam iść w innych, i mnie okropnie obtarły. Ale w sumie to nie o tym miałam pisać, tylko o maturach.

Tak sobie myślę: Braki

Machina ruszyła. Najpierw okna i parapety, szafki i komody, podłogi i dywany, flizy i fugi. Potem ciasta i pierniczki, przekąski i sałatki, pierogi i uszka, ryba i barszcz.Trochę logistyki w stylu: a w tym roku to kto do kogo? no i z czym i na którą? W międzyczasie oczywiście prezenty i choinka (już się franca sypie!), sms-owe wierszowanki-ogłupianki do znajomych i rodziny, odświeżyć kolor i pazur. Gotowe.

Tak sobie myślę: Cud w codzienności

Jestem mamą, która nie upiera się, by młode jak najszybciej usamodzielnić i wyrzucić z gniazda.
Wręcz przeciwnie. Należę zdecydowanie i z wyboru do opiekuńczych gniazdowników. Lubię też usypiać moje dzieci i nie widzę w tym żadnego upośledzenia ani mojego, ani Ich. Wręcz przeciwnie. Huk roboty będzie zawsze, a te wieczorne chwile czułości i te rozmowy wśród nocnej ciszy pewnie nie. Więc cenię je sobie bardzo. I tak ostatnio mój (prawie)ośmiolatek pyta: Mamo, a co to jest cud?

Tak sobie myślę: Pomieszanie pojęć

Jakiś czas temu przeczytałam wypowiedź pewnej tzw. celebrytki, i tu od razu dwie dygresje: 1) nie wymieniam tej pani z nazwiska, bo nie chodzi mi o tę konkretną osobę, ale raczej o sytuację, oraz 2) naprawdę przeraża mnie i bardzo martwi to, z jaką łatwością zaśmiecamy naszą piękną polszczyznę idiotycznymi anglicyzmami, chociaż się niby od gęsi odżegnujemy, ale, wracając do brzegu, że pani ta w domu nie sprząta i nie gotuje, bo woli być, jak to zgrabnie ujęła, sexi mamą.

Inline
Inline