Jestem super, a ty?

Hej mamo! Ile razy popatrzyłaś z zazdrością na piękną, szczupłą i zadbaną biegaczkę w parku, podczas gdy Ty pchałaś wózek na habenaste okrążenie? Ile razy słuchałaś koleżanek omawiających swoje ważne i ekscytujące projekty w pracy podczas gdy Ty mogłaś jedynie opowiedzieć o nieprzespanej nocy i mega sraczce z okazji wyrzynania tych przeklętych trójek? Ile razy poczułaś się źle, że inni dają czadu a Ty siedzisz w domu już półtora roku?

W pierwotnych kulturach rodzice dostają wyższą pozycję na społecznej drabinie jak tylko wyjdzie na jaw, że spodziewają się dziecka. Matka ma wsparcie całej wioski. Ojciec chodzi dumny jak paw. A u nas? U nas niestety ciągle o naszej pozycji świadczy nasza praca. Sukces. Zarobki. Awans. Młodzi rodzice dostają gratulacje i prezenty przez pierwszy tydzień. Potem mogą się spodziewać jedynie kontroli, która zawsze wyjdzie na minusie. Matka? To taka babka z paznokciami z odpryśniętym lakierem, w brudnych w kaszce legginsach, co to siedzi w domu, od czasu do czasu dziecko do piaskownicy odtransportuje i generalnie ma w głowie rozmokły pampers zamiast mózgu. Pół biedy jak o siebie zadba, wtedy można na nią spojrzeć łaskawszym okiem. No, chyba że się panoszy z tym wózkiem po chodniku jak święta krowa. Albo sobie życzy specjalnego traktowania u lekarza czy w kolejce w sklepie, bezczelna.

Pamiętam taką jedną lożę szyderców na moim byłym osiedlu, w parku. Przesiadywały tam w godzinach porannych takie trzy gracje, średnia wieku 89, zajadały lays’y każda ze swojej paczuszki i obrabiały pupy matkom wózkowym. Co jakaś koło nich przejeżdżała, mogła się nasłuchać, jak to nie pracuje tylko spaceruje. Się ustawiła.

Ja też czasami łapę się na takich myślach. Sama siebie dołuję, że nie daję rady. Projekty pozaczynane, posty w lesie, obiad sprzed trzech dni, stos książek do przeczytania. A potem sobie myślę, cholera jasna, przecież jestem super. Może bezdzietni nie zdają sobie z tego sprawy, może trzy gracje już zapomniały jak to było. Ale ja nigdy, w żadnej pracy, na studiach, NIGDY nie byłam tak kreatywna jak teraz. Tak zorganizowana. Tak spokojna i pewna siebie. Tak cierpliwa. Tak zadaniowa. Nie wykorzystywałam* czasu tak efektywnie. Nie miałam tyle *wiedzy do wyszukania i przyswojenia.

Mam czasem włosy nieuczesane? Bo Mała choruje i nosiłam ją i tuliłam przez 3 poranne godziny non stop, marudę. W dresie idę na spacer? Bo nie miałam czasu zrobić prania w tym tygodniu. Bo skok rozwojowy, lęki separacyjne, bo tyle świata musiałam pokazać, wytłumaczyć, opowiedzieć i oswoić.

Dlatego za każdym razem, kiedy znowu się pogrążysz się w niewesołych myślach, kiedy dopadnie cię zwątpienie i kompleksy, pomyśl: jestem super. Przez 9 miesięcy nosiłam moje dziecko pod sercem. Potem sama je urodziłam. Potem wykarmiłam*. A teraz Idę razem z nim za rękę, żeby rozwinęło swój potencjał w 100% .What’s your superpower?

A Ty, jesteś super?

*tak, wstawanie 3 razy w nocy żeby zrobić mm też się liczy

na zdjęciu koszulka od koszulove