Subkultura matek

Powoli zbliżam się do niewesołego dnia urodzin, ostatnich z dwójką z przodu. I wspominam piękne, dawne czasy mojej młodości. Kiedy wszystko było proste, a świat poukładany w szufladki i dokładnie opisany na etykietkach.

*(Dalszą część wpisu uprasza się czytać na luzie i z przymrużeniem) *

Weźmy takie kontakty międzyludzkie. Za moich czasów funkcjonowało coś tak genialnego jak subkultury. *W naszym młodzieżowym wydaniu to było jak plakietka z imieniem i zestawem najważniejszych cech. Przy poznawaniu kogoś wystarczyło odpowiednio rozpoznać mundurek (glany i gacie w kratkę czy spodnie z kupą w kroku). I już człowiek wiedział, czy się dogada, czy nie. W razie wątpliwości pozostawało pytanie-wytrych *Czego słuchasz? Pamiętacie to? I już pyk, do odpowiedniej szufladki.

Dziś dorosłyśmy, ale mam wrażenie, że czasem cofamy się w rozwoju do słodkich czasów subkultury. Podobno mózg kobiety w ciąży działa, cóż, troszkę gorzej. A po porodzie ilość nowych danych do przetworzenia zapewne nie pomaga. W masie wiedzy do przyswojenia, decyzji do podjęcia i odpowiedzialności do udźwignięcia, prosty świat szufladek kusi. I my, matki, łapiemy się na to. Dziecko staje się naszą plakietką. Wizytówką.* Czego słuchasz? zamieniłyśmy na Karmisz piersią? Gotujesz w domu? Wracasz do pracy? *I już ta druga matka wie, z kim ma do czynienia. Czy zazdrościć, czy żałować. Czy się dogadamy.

Ta karmi piersią, chustuje, gotuje w domu eko topinambur. Szufladka.

A ta wozi w wózku za 5 tysi, ubiera tylko w szary dres od młodych polskich projektantów i zakłada kokardę na te marne 3 włosy. Szuflada.

A tamta wróciła do pracy, a także na jogę, kurs robienia eko sushi w wersji wegan. Szufladka

No a ta z kolei karmi butelką, bo co weekend wychodzi z koleżankami i jeździ do spa. Szuflada.

I tak obnosimy te wszystkie wytyczne, jak sztandar, żeby wszystkim innym pokazać to, co chcemy pokazać. O, jakby ktoś chciał wiedzieć, co ze mnie za babka, to jestem z subkultury Eko Bliskościowa Świadomą Mamą, Która Rozwój Dziecka Przekłada Ponad Karierę. Podobno nagrane na taśmę i puszczone od tyłu brzmi Patologiczna Więź i Zero Życia Towarzyskiego Nie Mówiąc O Własnym Łóżku.

A kto jeszcze nie widział, musi zobaczyć to. Tylko umówmy się, że przymykamy oko na dwie rzeczy. Na to, że to reklama mleka i na przesłodzone zakończenie. Poza tym cudo.