Rytuał usypiania wersja hard

Znam takie dzieci, które po kąpieli dają całusa na dobranoc i idą spać. Znam takich rodziców, co to oglądają filmy, czytają książki albo się za rękę złapią wieczorem. Znam i zazdroszczę. Bo u nas Dziulka niczym Pezet mówi* noc jest dla mnie!*

19.00: Dziulkowska bawi się z rodzicami. Powoli jest coraz mniej ruchliwa, a coraz bardziej rozmaślona. Przytula się, kładzie główkę na kolanach, daje całusy. Powoli szykujemy się do snu. Tata wybiera film na dziś, mama zastanawia się, czy woli wino czy gin z tonikiem.

19.30: kąpiel. Wesoło, szałowo, dobra zabawa. Wysyłamy Dziulce pozytywne wibracje i podprogowy przekaz „jesteś senna, jesteś senna…”

19.45: Dziulka trze oczka jak mały kotek w kreskówce, zieeeeewa, przytula się. idziemy do łóżka, szybki piersing i do spania córeczko!

19.55: mała przytula się słodko, zamyka oczka, oddech staje się miarowy, paluszki zaciśnięte na mojej bluzce rozluźniają się powoli, powooooli. Tata otwiera wino, myślami jestem już na tarasie. Chwila dla nas po ciężkim dniu.

19.56: Dziulka już siedzi na mnie okrakiem, podskakuje i robi odgłos paszczą. Jazda konna proszę państwa.

20.15: Wracamy na zabawy. Na razie jest śmiesznie. Dziulka jest urocza.

21.15: Mama ziewa, tata trze oczka. Dziulka jeździ samochodem po całym mieszkaniu z laką pod każdą pachą.

21.30: Może spróbuję ją poprzytulać w łóżku? Zasypia! Wychodzę po cichutku…

21.31: W drzwiach zatrzymuje mnie wesołe „kosi kosi”. I głośny śmiech.

22.30: Zabawa trwa dalej w najlepsze. Tata próbuje się targować (kto ją uśpi ten nie musi rano wstawać). Stawka jest wysoka.

23.00: Mama i tata leżą na dywanie. Próbują rozmawiać. Dziulka wywaliła całą swoją garderobę na podłodze. Teraz wkłada sukienkę w kwiatki. Obawiam się, że zmienia kreację na wieczorową.

23.30: Sąsiedzi mają imprezę. Śmiechy, śpiewy, hałasy. Tata w desperacji idzie na taras posłuchać chociaż. co robią dorośli ludzie w piątek wieczorem.

23.35: Wraca przerażony. Twierdzi, że rozmawiają o karmieniu piersią. Obstawiam halucynacje ze zmęczenia.

24.00: Podejmujemy kroki ostateczne. Bierzemy ją na dzidziusia. Na ręce i pod włączony okap. Jak to przetrzyma to już nic jej nie uśpi.

24:15 Śpi!

24.16: Kosi kosi!

24:30 Tata proponuje metodę 3-5-7. Zostawimy ją samą na 3 godziny, potem na 5 a potem na 7 dni. Piszę się na to!

01.15 Ziewa! Znowu! Może tym razem… Uff. Udało się!

01.17 Śpimy obok niej. O 7 pobudka…

Znacie to? A może macie model „lubię rytuały, chodzę spać o 19”? Bardzo jestem ciekawa.