Ratunku! Fotel mnie bije!

Starzy rodzice wyrwali się do kina. Na pożegnanie ze Śródziemiem. Z przytupem i na bogato -4Dx.

Najpierw oddaliśmy się słodkim wspomnieniom, jak to się czekało na Władcę Pierścieni te kilka lat temu. Bodajże osiem. (Sprawdziłam… 14!! Jak to się stało? Gdzie te lata?). Potem zainstalowaliśmy się w wartej milion euro sali do zadań specjalnych, otwartej zaledwie dwa dni wcześniej, fotele jeszcze nie wysiedziane, zapach nowej wykładziny, luksusy. A potem okazało się, że dźwięk nie działa i to była pierwsza zapowiedź rozczarowania.

Nie mogę przestać się zastanawiać, czy to te 14 lat odebrało nam tyle dziecięcej ciekawości, zachwytu, pasji, czy o po prostu słaby film i przereklamowane efekty w kinie… !

Premierę Władcy Pierścieni i cały seans pamiętam lepiej niż drugą część Hobbita z, kiedy, sprzed roku? Do premiery szykowaliśmy się miesiącami. Spotykaliśmy się w domu mojej przyjaciółki i przeglądaliśmy z wypiekami na twarzy wszystko, co o Władcy publikowały kolorowe gazety. Najwięcej emocji budził Elrond. Teraz nastolatki ekscytowały się blond elfem na łosiu. Dobrze, że za naszych czasów nie było takich rzeczy. Nasze napędzane hormonami egzaltowane serca mogłyby tego nie wytrzymać. Seans Władcy był o północy, do kina prowadził czerwony dywan, płonęły pochodnie. W środku oczekiwanie umilały skrzypaczki. Pojechaliśmy specjalnie z naszego miasteczka, z moim tatą- fanem Tolkiena-  jako kierowcą.

Na Bitwę Pięciu Armii poszliśmy trochę z nudów, a trochę dlatego, że skoro już widzieliśmy poprzednie dwie części… No i przesiedzieliśmy, przeżyliśmy też to całe 4Dx. Było zabawne tylko na początku. Potem, jak tylko udało mi się skoncentrować wzrok i na 3d i na napisach (zapomniałam moich okularów!) woda pryskała mi w twarz, fotel podskakiwał i gubiłam wątek. A do tego efekty stały się boleśnie przewidywalne. Za każdym razem, kiedy ktoś jechał na koniu, fotel wibrował. Każda wystrzelona na ekranie strzała równała się irytującej dmuchawie koło prawego ucha. A za każdym razem, kiedy ktoś się z kimś naparzał ja dostawałam raz po raz w plecy od krzesła. No panie!

Zrzędzę, wiem. Może te wszystkie bonusowe D byłyby mniej do d… na pokazowym, krótkim filmie, specjalnie tak nakręconym, by zaprezentować możliwości nowej technologii. Może gdyby Hobbit był lepszym filmem łatwiej byłoby dać się porwać. Może po prostu gdybym miała 15 lat zamiast moich już już prawie 29…

A może o prostu trzeba było sobie czegoś dolać do tej coli.

4Dx doświadczycie na własnej skórze w Krakowskim Cinema City Bonarka.