Powiedziane #4

Czyli co tam u nas panie słychać…

Każda matka zasługuje, by to usłyszeć

Kolorujemy. Dziulka (2l.) wybiera dla mnie kredki. Podając jedną mówi coś, co wywołuje u matki łzy wzruszenia.

– Mamuniu, dla ciebie teraz taka mała, bo jesteś mała bo schudłaś.

Warto było te dwa lata, powiadam wam!

Z deszczu pod rynnę

Piątek wieczór. Tkwimy przy kolacji. Smętnie. Pytam męża, czy chce herbaty czy coś tam innego, nudziarskiego, zdrowego i rodzinnego.

Mąż: Nie, chcę papierosa i wódkę! (Nie pali, wódki też jakoś szczególnie nie lubi, ten skrót myślowy miał pokazać, że ten piątkowy wieczór nie jest taki, jak być powinien).

Dziulka wtrąca ze swojego krzesełka : Papierosy są dobre!

Zgłupieliśmy. Tłumaczymy, że nie są najlepsze i dlaczego.

Dziulka, po namyśle: Papierosy nie są dobre. Słodycze są dobre.

Najgrzeczniejsze dziecko w okolicy

Dziulka na wakacjach w fazie „Zosia samosia” i „wychowanka pensji dla panien” jednocześnie. Maszeruje po plaży, niosąc sandałki. Po dotarciu do miejsca, gdzie piasek się kończy i zaczyna się polna droga zasiada, by umocować obuwie na miejsce. Skończywszy, unosi niebieskie oczęta i pyta

-Dobrze, mamusiu?

Rzucam okiem.

-Odwrotnie.

Dziulka odpowiada zabiera się za zamianę rzucając najsłodszym na świecie tonem:

-Bardzo ciebie przepraszam, mamuniu.

Matka kurczy się pod oburzonymi spojrzeniami ludzi przekonanych, że w domu zapewne stoję nad dzieckiem z rzemieniem, tudzież inną psią kołatką i uczę grzeczności.

Komarowo

Ciężko mi się żyje latem, kiedy trwa plaga ohydnych, latającym najeźdźców. Boję się, brzydzę się, nienawidzę. Nie zasnę, póki mi bzyczy coś nad uchem. Sama nie zabiję, bo to obrzydza mnie jeszcze bardziej. Skazana jestem na pomoc męża, który na użytek Dziulki „wygania na polko” wszelkie robactwo, za pomocą adidasa, gazety, czy co tam jest właśnie pod ręką. Czasami dłuższą drogą, przez kosz albo kanalizację. Niestety, nie wiem doprawdy dlaczego wyszłam za osobę tak małostkową, która zawsze wykorzysta moją słabość, żeby mnie dręczyć i męczyć.\

1.

Ja: Woooojteeek, proooszę, załatw latającego ogromego komara!

W: Dobra, na kiedy potrzebujesz?

2.

Ja: Koooomar! Koooomar! O nie, zrób coś, nie chcę go tu!

W: To po co go wołasz?

Figlarzu ty…

1.

Wojtek wraca ze spaceru z psem.

Dziulka: No, jesteś wreszcie. Ty mały podróżniku!

2.

Dziulka do mnie: Chodź tu i czytaj mi. Czytaj mi mamo, ty moja kabanosko.