blog parentingowy

Powiedziane #6

Ja: Hej, a może poszlibyśmy dziś na basen? Ty mi pokażesz swojego kraula a ja tobie moją żabkę.

Mąż: Romantycznie! 

***

 

Wnuczka nauczycieli, czyli ktoś tu przedawkował książki…

Dziulka (4,5): Mamo, pobrudziłam sobie buty błotem.

Ja: To zrób trochę kroków tutaj po trawie, to ci się trochę wyczyszczą.

Dziulka: (krzywiąc się): Mamo, powiedziałaś dwa razy trochę w jednym zdaniu. Dlaczego to zrobiłaś?!

 

***

Najcięższy przypadek na świecie

Dziulka: Mamo, stań tutaj na tym lodzie. Hmmm… Zobacz, to niesamowite, utrzymał nawet CIEBIE! To chyba najgrubszy lód na świecie!

***

Taka miłość się nie zdarza…

Babcia: Czy są w szufladzie woreczki do kanapek?

Dziadek: Jakie woreczki?

Babcia: Do kanapek.

Dziadek: Oczywiście, że są.

Babcia: A gdzie?

Dziadek: W szufladzie.

Babcia: Nie ma.

Dziadek: A to?

Babcia: To są torebki do kanapek.

Dziadek: A ty co chcesz?

Babcia: Woreczki do kanapek.

Dziadek: No przecież nie ma już woreczków!

Mam teorię, że ich długi i szczęśliwy związek (patrz PIPA) opiera się na tym, że ich wszechświaty nie spotykają się za często. 

 

***

Smażę naleśniki. Dodałam do nich otręby i trochę proszku z buraka, są dzięki temu różowe, ale w smaku nie czuć zupełnie nic. Wchodzi moja mama:

Babcia: O, ojcu będę musiała zrobić normalne naleśniki…

(A moje to co są, popierdolone?!)

Po powrocie taty podaje mu jednak moje i szepczą.

Dziadek się krzywi: Niedobre, ten różowy kolor się przebija w smaku.

Babcia: Ale zobacz jak cukier puder ładnie na nich wygląda…

Dziadek: Jak łupież!

***

 

I historia jeszcze z czasów ciąży, pisałam Wam o tym na Facebooku, ale warto ją tutaj zachować dla potomności.

Znowu zrobiłam scenę w supermarkecie, z piwem. (Poprzednia tutaj) Tata urządza imprezę “dla chłopaków”, czyli swojej paczki. Tak się składa, że wszystkie chłopaki już 60+ i zakupy alkoholowe ograniczają się do 2 piw bezalkoholowych i jednego z alkoholem. Podjeżdżamy pod sklep, tata tankuje paliwo, ja idę po imprezowe zapasy.

No i teraz scenka. Stoi ciężarna z wielkim brzuchem przy kasie, kasuje piwa bezalkoholowe. Nagle wpada jej stary, siwy ojciec i krzyczy: co tam kupujesz? Piwo bezalkoholowe, odkrzykuje ciężarna. Pokaż! Żąda ojciec. Ciężarna wyjmuje z torby, pokazuje tacie. Tata mówi ok, wychodzą.

No patrzcie, stary ojciec musi czuwać nad patologią…

Jest jeszcze szansa, że ktoś widział mojego tatę w sklepie z butami, może wtedy na mnie spojrzy przychylniejszym okiem. Bo to jest tak, że moi rodzice mają problem z kupnem butów dla mojej siostry. Buty musi mieć 42, z racji jej stanu bardzo specjalne, odpowiednio miękkie tu, twarde tam, stabilne ówdzie i w ogóle bez obcasa ani na milimetr, bo się zabije o własne nogi. A, nienawidzi mierzyć butów! Na szczęście tata ma nogę taką jak ona, więc najpierw on mierzy, i tylko te, które przejdą wstępną selekcję są wiezione Monice. Zazwyczaj mierzy sandały i trzewiki uniseks. Ale przyszedł czas na wesele i obuw był potrzebny wypasiony.

No więc w sklepie z butami mój tata podciąga nogawkę spodni od garnituru, bo jest prosto po pracy i przed lustrem mierzy z powagą i uwagą złote i srebrne baleriny.

W tym mieście jesteśmy spaleni.

 

 

 



***

Dziękuję, że tu jesteś! Może zostaniesz jeszcze chwilkę?

Jeśli masz ochotę,

Dzięki!
Kasia

Eureka, geniuszu!
9 stycznia 2015
Rytuał usypiania wersja hard
11 sierpnia 2014
Ratunku! Fotel mnie bije!
5 stycznia 2015
Inline
Inline