Podróże inspirują

Wracamy z wakacji, a tu kolejna aferka z cyckiem w tle. Kolejną karmiącą wyprosili do łazienki z pustej (!!) kawiarni.Ale, jak wiadomo, podróże inspirują, więc od razu przyszło mi do głowy świetne rozwiązanie na tego typu okoliczności. Wczasowaliśmy się w Trapani, na Sycylii. Mieszkaliśmy na takim wąskim cypelku, że mieliśmy morze z 3 stron praktycznie na odległość 3 przecznic. A pod domem najlepszą knajpkę z owocami morza prosto z portu. I w tej knajpce właśnie przemili, wyluzowani kelnerzy wiązali gościom na wejściu wielkie śliniaki. Dostaliśmy dla Niny dwa na wynos, bo jest taka bella. I śmiejemy się, że muszę je teraz nosić na wypadek publicznego piersiowania.

No ale wracając do meritum, kawiarnie mogą takie śliniaki przygotować i u nas. Wtedy każdy, kogo z niezrozumiałych dla mnie przyczyn obrzydza karmienie piersią, byłby bezpieczny. Bo każdy ma prawo do swoich czynników obrzydzenia, jakkolwiek głupie by nie były, prawda?

Mnie na przykład obrzydzają wąsy, pomarańczowa szminka, i jak się różne potrawy mieszają na jednym talerzu. Więc osoby z wąsami, z ustami w kolorze mandarynek i zajadający ciapaję nie musieliby uciekać przed moim wzrokiem do śmierdzącej ubikacji, mogliby spokojnie zjeść przy stoliku za stosowną zasłonką. Sprytne!

A tymczasem, zanim restauracje pójdą za ciosem, pozostaje mi skupianie się na własnym talerzu i miłym towarzystwie przy własnym stoliku, zamiast gapienia się co też się dzieje dookoła. Co wszystkim „obrzydliwym” serdecznie polecam.



***

Dziękuję, że tu jesteś! Może zostaniesz jeszcze chwilkę?

Jeśli masz ochotę,

Dzięki!
Kasia

Hymn matek karmiących?
22 listopada 2014
Czego nie da ci Rodzicielstwo Bliskości
25 listopada 2015
Wyśpij się na zapas
24 lutego 2017
Inline
Inline