Podróże inspirują

Wracamy z wakacji, a tu kolejna aferka z cyckiem w tle. Kolejną karmiącą wyprosili do łazienki z pustej (!!) kawiarni.Ale, jak wiadomo, podróże inspirują, więc od razu przyszło mi do głowy świetne rozwiązanie na tego typu okoliczności. Wczasowaliśmy się w Trapani, na Sycylii. Mieszkaliśmy na takim wąskim cypelku, że mieliśmy morze z 3 stron praktycznie na odległość 3 przecznic. A pod domem najlepszą knajpkę z owocami morza prosto z portu. I w tej knajpce właśnie przemili, wyluzowani kelnerzy wiązali gościom na wejściu wielkie śliniaki. Dostaliśmy dla Niny dwa na wynos, bo jest taka bella. I śmiejemy się, że muszę je teraz nosić na wypadek publicznego piersiowania.

No ale wracając do meritum, kawiarnie mogą takie śliniaki przygotować i u nas. Wtedy każdy, kogo z niezrozumiałych dla mnie przyczyn obrzydza karmienie piersią, byłby bezpieczny. Bo każdy ma prawo do swoich czynników obrzydzenia, jakkolwiek głupie by nie były, prawda?

Mnie na przykład obrzydzają wąsy, pomarańczowa szminka, i jak się różne potrawy mieszają na jednym talerzu. Więc osoby z wąsami, z ustami w kolorze mandarynek i zajadający ciapaję nie musieliby uciekać przed moim wzrokiem do śmierdzącej ubikacji, mogliby spokojnie zjeść przy stoliku za stosowną zasłonką. Sprytne!

A tymczasem, zanim restauracje pójdą za ciosem, pozostaje mi skupianie się na własnym talerzu i miłym towarzystwie przy własnym stoliku, zamiast gapienia się co też się dzieje dookoła. Co wszystkim „obrzydliwym” serdecznie polecam.