Runmageddon Kids – ekstremalny plac zabaw

Od razu zaznaczam – start mojego dziecka w Runmageddonie to nie przerost rodzicielskiej ambicji czy potrzeba lansu w internecie, tylko wyraźnie i dobitnie wyrażone życzenie małej biegaczki. Oglądanie biegów na YouTube i komentowanie “ja by pobiegłam tam górą!” “ja by przeszłam to sama!”, dość odważne jak na trzylatkę , zmuszanie nas do budowania torów w domu i ogródku i przeganianie nimi babć, treningi w domu, niezliczone pompki u ojca na plecach… Organizatorzy zgodzili się puścić malucha i pobiegła…

Chciałabym tylko patrzeć

Dziś w markecie przy kasie beneficjenci 500+ wypisz wymaluj. Zobaczcie ten obrazek: ona w ciąży. Zaawansowanej. On cały w tatuażach. Z dzieckiem na rękach. Dziewczynka. W brudnym podkoszulku, krótkich spodenkach i klapkach basenowych, w deszcz! Rozczochrana jak nieszczęście, brudna. Na taśmie badziewna zabaweczka i dwa browarki, dla każdego po jednym. Mamuśka je kładzie. Niedzielne zakupy popołudniowe. Okropne, nie?

Marynarski weekend

Dziś krótko. Przy okazji wycieczki do Dobczyc i zwiedzania zamku trafiliśmy na fajne miejsce, które chcę Wam pokazać. 30 km od Krakowa : Kuter Port Nieznanowice. Rzeka, genialny plac zabaw, piękna okolica, cisza, spokój i fajna knajpa z kącikiem dla dzieciaków, menu dla maluchów i fajną, sympatyczną obsługą. Czego chcieć więcej?

Każda mama wie, co dla jej dziecka najlepsze

Czasami macierzyństwo bywa trudne. Bardzo często jest wyzwaniem. Bywa, że może się wydawać, że wymaga nauki, a wręcz podręcznika. Ale to bzdura. Jest takie zdanie wytrych, zdanie, które wszystko upraszcza i rozwiązuje magicznie problemy młodych matek. Można go śmiało wklejać w każdej dyskusji i jako odpowiedź na każdą poradę, kropka nad i rodzicielstwa.

Polecę wam książkę kucharską!

Już bardzo dawno miałam napisać wam o książce Ala Antkowe BLW. Ale nie mogłam. Bo mój egzemplarz ciągle był porywany. Krążył po sporej grupie koleżanek, które chciały sprawdzić, czy warto kupić. No więc w 100% warto. Kupują, a ja słucham opowieści zachwyconych mam o niejadkach wcinających łososia i warzywa własnymi małymi rączkami. Moja książka zawędrowała nawet pod strzechę przedszkola, które też teraz serwuje specjały Ali i Antka. Więc jeśli jeszcze nie macie tej książki, bardzo szczerze polecam. (Zobaczcie, jaka już zużyta!)

Jak chcę wychować moje dziecko

Zanim pojawiła się Dziulka miałam trochę luźnych myśli o tym, jak chcę wychować moje dziecko. Że będzie sprzątać swoje zabawki po zabawie. Nie będzie przerywać mojej rozmowy z dorosłymi. Albo zawsze będzie mówić “dzień dobry” i “dziękuję”. Innymi słowy, jak USTAWIĘ sobie to MOJE dziecko, żeby działało tak, jak mi pasuje. Jak mi będzie wygodnie. Z moją pracą, moim domem, moimi pasjami i moim dzieckiem, kiedyś tam.

Logiczne?

Zbieramy się do wyjścia z domu. Chaos, pośpiech, pot po tyłku kapie. W jednej ręce niosę torbę, drugą dorzucam kolejne rzeczy, trzecią prowadzę Dziulkę, rozglądam się za zgubionym telefonem, pies się pląta pod nogami, podniecony.
Nagle moje oko bystre wyławia w białej czystej kuchni plamę koloru. Konkretnie żółtego. Psie siki!!

Inline
Inline