Spod piwnicy

Lalki staroczesne królują ostatnio u nas w domu. Staroczesne, w odróżnieniu od nowoczesnych. Nowoczesnych mamy w bród, staroczesne zdobyć, to było wyzwanie, którego podjęła się babcia. Stanęła na wysokości zadania i wygrzebuje cuda, nie chcę nawet wiedzieć skąd.

Polacy, dlaczego nie jesteście pro life?

Stoję na szpitalnym korytarzu już 40 minut. Z lewej windy, z prawej wejście na blok operacyjny. Zimno. Zimno mi w stopy, mam tylko japonki. Przywiozła mi je mama, kiedy się dowiedziała, że krwawię. Spakowała szybko szlafrok i inne szpitalne duperela. Myślała, że wiezie mi je na czas pobytu na podtrzymaniu ciąży. Stoimy wszystkie, 6 bab, bo wszystkie łyżeczkowania pielęgniarka zwołała rano na korytarz i zawiozła pod zabiegowy. I zostawiła. Stoję tylko 40 minut, bo wchodzę druga. Gabinet, fotel, pod fotelem żółte wiadro. Sporo ludzi, lekarze, rozebrać się i siadać rzucone w przestrzeń nad moją głową. Boso i z gołym tyłkiem siadam na fotelu. Kiedy się obudzę po narkozie, będę już na sali pooperacyjnej. Nie dowiem się nigdy, co się stało z moimi japonkami i szlafrokiem, który przywiozła mi mama. Ani z zawartością żółtego wiaderka.

Inline
Inline