Spod piwnicy

Lalki staroczesne królują ostatnio u nas w domu. Staroczesne, w odróżnieniu od nowoczesnych. Nowoczesnych mamy w bród, staroczesne zdobyć, to było wyzwanie, którego podjęła się babcia. Stanęła na wysokości zadania i wygrzebuje cuda, nie chcę nawet wiedzieć skąd.

Polacy, dlaczego nie jesteście pro life?

Stoję na szpitalnym korytarzu już 40 minut. Z lewej windy, z prawej wejście na blok operacyjny. Zimno. Zimno mi w stopy, mam tylko japonki. Przywiozła mi je mama, kiedy się dowiedziała, że krwawię. Spakowała szybko szlafrok i inne szpitalne duperela. Myślała, że wiezie mi je na czas pobytu na podtrzymaniu ciąży. Stoimy wszystkie, 6 bab, bo wszystkie łyżeczkowania pielęgniarka zwołała rano na korytarz i zawiozła pod zabiegowy. I zostawiła. Stoję tylko 40 minut, bo wchodzę druga. Gabinet, fotel, pod fotelem żółte wiadro. Sporo ludzi, lekarze, rozebrać się i siadać rzucone w przestrzeń nad moją głową. Boso i z gołym tyłkiem siadam na fotelu. Kiedy się obudzę po narkozie, będę już na sali pooperacyjnej. Nie dowiem się nigdy, co się stało z moimi japonkami i szlafrokiem, który przywiozła mi mama. Ani z zawartością żółtego wiaderka.

Czuję, że potrzebuję

Maj, a może początek czerwca. Wracamy z wycieczki. Akurat trafiliśmy na straszną letnią burzę. Pierwszy raz widzę coś takiego. Grad, prawdziwy grad w lecie. Łomocze o dach samochodu. Dziulka śpi mino tego hałasu, tylko dwulatki to potrafią. Na poboczach stoją samochody, kryją się pod drzewami. My suniemy w sznurze odważnych, 30 na godzinę, ale do przodu. Nagle nachodzi mnie okropna ochota na truskawki. W końcu to pełnia sezonu, przy drodze mokną opuszczone w pośpiechu stoiska handlarzy.

Runmageddon Kids – ekstremalny plac zabaw

Od razu zaznaczam – start mojego dziecka w Runmageddonie to nie przerost rodzicielskiej ambicji czy potrzeba lansu w internecie, tylko wyraźnie i dobitnie wyrażone życzenie małej biegaczki. Oglądanie biegów na YouTube i komentowanie “ja by pobiegłam tam górą!” “ja by przeszłam to sama!”, dość odważne jak na trzylatkę , zmuszanie nas do budowania torów w domu i ogródku i przeganianie nimi babć, treningi w domu, niezliczone pompki u ojca na plecach… Organizatorzy zgodzili się puścić malucha i pobiegła…

Chciałabym tylko patrzeć

Dziś w markecie przy kasie beneficjenci 500+ wypisz wymaluj. Zobaczcie ten obrazek: ona w ciąży. Zaawansowanej. On cały w tatuażach. Z dzieckiem na rękach. Dziewczynka. W brudnym podkoszulku, krótkich spodenkach i klapkach basenowych, w deszcz! Rozczochrana jak nieszczęście, brudna. Na taśmie badziewna zabaweczka i dwa browarki, dla każdego po jednym. Mamuśka je kładzie. Niedzielne zakupy popołudniowe. Okropne, nie?

Marynarski weekend

Dziś krótko. Przy okazji wycieczki do Dobczyc i zwiedzania zamku trafiliśmy na fajne miejsce, które chcę Wam pokazać. 30 km od Krakowa : Kuter Port Nieznanowice. Rzeka, genialny plac zabaw, piękna okolica, cisza, spokój i fajna knajpa z kącikiem dla dzieciaków, menu dla maluchów i fajną, sympatyczną obsługą. Czego chcieć więcej?

Inline
Inline