Nasz nowy dom: salon i kuchnia

Nie wiem, co jest większym sprawdzianem dla związku, pojawienie się dzieci czy urządzanie mieszkania. Ale podobno remont jest trzecim najbardziej stresującym wydarzeniem w życiu człowieka, po śmierci bliskich i rozwodzie (ha!). Z dziećmi musimy zmierzyć się sami, rozwodzimy się co tydzień, więc remont postanowiliśmy oddać do ogarnięcia innym. Czynem zajęła się nasza fachowa ekipa, a jej szef na wstępie oznajmił, że się wypalił zawodowo. Na szczęście planowanie zostawiliśmy odpowiedniej osobie, czyli Oldze.

Tu i teraz: luty 2018

Luty to taki miesiąc zawieszenia. Już zdążyły się lekko rozmyć styczniowe postanowienia i człowiek goni resztką noworocznego rozpędu. Już powoli się okazuje, że nic się specjalnie nie zmieniło wraz z nowym numerkiem w kalendarzu. Ale za to za rogiem wiosna, więc jest nadzieja, że będzie lepiej. Luty to taki miesiąc- zapchajdziura. A, no i mam urodziny. Heh…

Książki dla małej dziewczynki: o księżniczkach inaczej

Nie ma chyba takiej małej dziewczynki, która omija etap różu i księżniczek. U nas też się przewija ten temat, na przemian z rozbójniczkami, super bohaterkami, baletnicami i całą resztą. W zdrowych proporcjach. Także w księgarni. Na widok różu, brokatu, koron i diademów błyskają oczy Dziulkowskiej. I fajnie, tylko że zazwyczaj te książki dla dziewczynek są po prostu marne. A ja nie znoszę słabych książek . I przesłanie też często nie takie… Kojarzycie te obrazki, Śnieżka w chustce na głowie i podomce z miotłą zapitala w domu krasnoludków z wielkim uśmiechem, a oni w zamian mają dla niej bukiecik polnego kwiecia…  No nie, nie, nie! Na szczęście są książki z królewnami, które czyta się z przyjemnością. Czyli da się! My na razie czytamy tak:

nie planuję poświęcać się dla dzieci

Nie planuję się poświęcać dla dzieci

Zarzucono mi, że mam problem. Że całe nasze pokolenie ma problem. Bo myślimy o sobie. Za dużo u nas JA. A to niedopuszczalne, kiedy jest się rodzicem. Bo powinno się mieć przed oczami, z tyłu głowy, na czubku języka tylko jedno. Dziecko. Tyle, że łatwo przerzuć dziecko z serca na plecy, jako brzemię i do nogi, jako kulę na krótkim łańcuchu. A ja nie planuję poświęcać się dla moich dzieci.

Jak zmotywować się do biegania

Wiecie co, ja serio lubię biegać. I mam na to ochotę. Problem jest tylko taki, że mam bardzo mały wycinek czasoprzestrzeni, kiedy faktycznie mogę to zrobić. Czyli, między “mąż wraca z pracy” a “usypianie” i po mojej bliskiej, smogowej okolicy. Tutaj przydaje się ekstra motywacja. Tylko jak zmotywować się do biegania, kiedy padasz na twarz?

Nie mów mi tak, nie pomagasz!

Siedzę właśnie w naszym pokoju w domu moich rodziców, późnym popołudniem, za oknem resztki śniegu. W domu spokój. W moim sercu spokój. Moja córka poprosiła mnie o zniesienie ze strychu jednego z pudeł z zabawkami z naszego starego mieszkania. Teraz wyciąga, jednego po drugim, ulubione miśki. Synek śpi. A ja wreszcie, pierwszy raz od dawna mam chwilę dla siebie. Dopiero kiedy usiadłam na tyłku, z komputerem na kolanach poczułam, jaka jestem zmęczona.

Złość matki

Złoszczę się niemal codziennie. Wściekam się tak, że aż mam ochotę coś rozwalić. Najgorsze jest to, że muszę się wściekać do środka i to, co akurat mam pod ręką do pieprznięcia o ścianę to moja godność osobista ewentualnie dobre samopoczucie. O ścianę wątroby se nimi mogę rzucić. Co najwyżej. Bo jak inaczej przy dziecku?

Inline
Inline