Czy warto usypiać dziecko?

Nina ma dwa sposoby na wieczór. 1. O ludzkiej godzinie typu 21 prowadzi mnie do łóżka, wtula się i zasypia przy piersi. 2. Buszuje do 24, jest coraz bardziej zmęczona i nie może sobie poradzić, w końcu wkracza ojciec i usypia niemal przemocą. Wśród werbalnych i niewerbalnych protestów. Czasami nie mamy już siły. Czasami mamy dość. Czasami denerwujemy się na całą sytuację i siebie nawzajem. Ale nadal nie żałujemy, że nasza córka nie została „nauczona” zasypiania. Oto, dlaczego.

Tak sobie myślę: Wykluczenie cyfrowe

Jadę sobie z Krakowa i słucham w samochodzie radia, bo to się już podobno teraz odmienia. I słyszę: miasto Warszawa, chcąc wykluczyć z wykluczenia cyfrowego *dzieci tymże niebezpieczeństwem zagrożone podjęło inicjatywę, w ramach której rozdaje uczniom warszawskich szkół laptopy i darmowy dostęp do Internetu na rok. Trzeba oczywiście spełnić odpowiednie warunki, ale jak już się je spełnia, to można klikać do woli. Dwieście zadowolonych dzieciaków już klika, a następne niecierpliwie czekają. No bo przecież w cyfrowym świecie, w którym żyjemy, dziecko nie może być *cyfrowo wykluczone, prawda?

Mama kontra mama, nuudy!

Nowy program rozrywkowy „Mama kontra mama” rozgrzał atmosferę już na etapie zapowiedzi. Dlatego w niedzielę zasiadłam do powtórki z popcornem, kawą, relanium i paczką chusteczek, na wszelki wypadek, bo sama już nie wiedziałam jakich emocji oczekiwać. I to był mój ostatni raz z tą produkcją, oto dlaczego:

Karmienie piersią po roku

Będąc w ciąży planowałam karmienie piersią 3 miesiące. No, max 6 jak się nie będzie dało dziecka oduczyć. Ale planowałam tak mimochodem, bo miałam ważniejsze rzeczy na głowie, na przykład kupowanie śliczniusich ubranek, obmyślanie, jak najszybciej schudnąć oraz szukanie inspiracji na najbardziej wypasiony pokój dziecinny ever. Karmienie piersią po roku? Dziecka, które chodzi?

Waga słów

Siedzę z koleżanką na kawie. W kawiarnianym ogródku jest też miejsce zabaw dla dzieci. I bawią się dwa fajne bąble, nie całe dwa lata tak na oko. Obok siedzi młoda zadbana mama, sympatyczny tata, raczą się kawką. Słonko świeci, jest przyjemnie. Tylko ta mama…

Jestem super, a ty?

Hej mamo! Ile razy popatrzyłaś z zazdrością na piękną, szczupłą i zadbaną biegaczkę w parku, podczas gdy Ty pchałaś wózek na habenaste okrążenie? Ile razy słuchałaś koleżanek omawiających swoje ważne i ekscytujące projekty w pracy podczas gdy Ty mogłaś jedynie opowiedzieć o nieprzespanej nocy i mega sraczce z okazji wyrzynania tych przeklętych trójek? Ile razy poczułaś się źle, że inni dają czadu a Ty siedzisz w domu już półtora roku?

Uważność

Uwielbiam, kiedy Dziulka sama się sobą zajmuje. Kiedy mam chwilę dla siebie. Nie raz i nie dwa bawię się z nią na pół, ćwierć albo nawet 1/10 gwizdka, drugą ręką przytrzymując tablet. Albo książkę. Czasami pcham wózek przed sobą i błądzę myślami. Ale często sama siebie upominam, i wracam do TU i TERAZ na maksa, na 200 procent. Takie chwile są bezcenne.

Klaps z miłości

Wyobrażam sobie taką sytuację: wyrwaliśmy się z małżonkiem na wieczorne wyjście. Dziulka pod czujnym okiem babci smacznie śpi, my ze znajomymi buszujemy po Krakowskim rynku. Wreszcie można zaszaleć, pobyć dorosłym, nadrobić towarzyskie znajomości. Fajnie jest. Siadamy w ulubionej knajpce, zimne piwo smakuje jak nigdy. Muzyka dudni, ja roześmiana plotkuję z koleżankami, machinalnie odpalam papierosa, paznokcie wymalowane, ale mi dobrze no. Nagle dostaję w twarz.

Inline
Inline