Matka Polka internetowa

Kiedyś wydawało mi się, że w dzisiejszych czasach internet to nasz wioska. Że dawniej siedziałybyśmy, młode matki, na kupie (i czasami przy kupie, taki klimat) i darły pierze, doiły krowy czy haftowały inne makatki i dzieliły wspólnotę doświadczeń. A dziś każda zamknięta w swoim m3 (albo 24m2, bywa), gada do niemowlaka bo nie ma nikogo dorosłego w pobliżu. Dobrze, że internet przychodzi z pomocą, tam się można spotkać, wyżalić, pośmiać, powzruszać. Ależ ja głupia byłam!

*Matki na żywo
*

Jestem świeżo po babskim spotkaniu koleżanek ze szkoły. Zjechały się z całego świata, każda ze swoim maluchem. Wyszłyśmy na piwo wieczorem, a w dzień wrzuciłyśmy dziedziczki i dziedzica do pokoju pełnego zabawek i oddałyśmy się dyskusji o polityce, ekonomii i fizyce kwantowej. Znaczy plotom. Regularnie spotykam się też z sąsiadkami na moim wspaniałym osiedlu marki Secesja. Z sąsiadkami i ich przychówkiem. Kawy nie kawy, spacery nie spacery. W tych 2 grupach kontrolnych znajdziecie wszystkie możliwe podziały i powody do kłótni.

Różnimy się

Co tylko może różnić matki, nas różni. Dojna krowa co głodzi dziecko swoim mlekiem rok? Melduje się. Wyrodna matka co truje paszą? Obecna! Darmozjad siedzący w domu i ciągnący kasę od męża? Jest. Nieczułe, co to dzieciątko malutkie do żłobka wysyłają? A jakże. Taka, co śpi z dzieckiem, tylko patrzeć jak udusi? Owszem. Ta, co od razu do swojego łóżeczka, do swojego pokoju? Też jest. Jedna od Searsów, druga od „Języka niemowląt”. Wszystko znajdziecie u nas. Tylko kłótni brak.

Pozrównujemy się

Może my o tym wcale nie gadamy? Nieprawda. Tylko o tym gadamy. Opowiadamy, jak jest u nas. Wypytujemy się nawzajem. Mało tego, dzieci porównujemy non stop. Jakie ma włosy, a moja ciągle łysa… Jaki nosek zgrabny, a u nas kinol po tacie. Chodzi tak pięknie, a moja siedzi jak księżna. Ale jest jedna różnica. Ja nie pękam z dumy że moje dziecko siadło 3 dni i 8 godzin wcześniej niż jej. Nie płonę z poczucia winy że jej dziecko zasypia spokojnie o 19 a moje buszuje do 23 i ucieka z łóżka. Po porównaniach zawsze któraś przypomni, że dzieci tak różnie się rozwijają. Nie chodzi? Zacznie lada moment. Nie je? Zgłodnieje, zacznie, zobaczysz.

Radzimy się

Nie raz pytałam o radę. I nie usłyszałam nigdy jedynej i właściwej najprawdziwszej prawdy. Zawsze słyszę : „u nas to…” , „my robimy tak…” ” mi się wydaje…” .

Matka Polka internetowa

Tyle już łez wylano na matkę polkę internetową. Wszyscy wiedzą, jaka ona zawistna, złośliwa, czepliwa, sfrustrowana. Ja też już wiem, jak to jest w internecie. Cokolwiek napiszesz, będzie źle. Nasłuchasz się po korek. Jaką jesteś złą matką. Clue twojego pytania rozmyje się w powodzi zarzutów. A na koniec ci wytkną wszystkie błędy ortograficzne. Znacie to, prawda?

Po spotkaniu z dziewczynami zrobiłam internetowe porządki. Wypisałam się z rodzicielskich grup w socjalach. Zakończyłam znajomość z większością portali i forów. Moja noga wirtualna tam więcej nie postanie. Mam gdzieś wirtualne wojny matek i niekończące się dyskusje. Wolę iść do matki sąsiadki i popatrzeć, jak jej dziecko zjada porcję warzyw, podczas gdy moje ciągle w fazie borówek i biszkoptów.

A wy macie przejścia z Marką Polką internetową? Czy tylko ja taka naiwna byłam?