Mamo karmiąca, nie martw się na zapas. Po prostu.

Dlaczego nikt mi tego nie powiedział półtora roku temu? Wszystko byłoby prostsze….

Mamy karmiące piersią często boją się tego, co przed nimi. Zwłaszcza te na początku drogi. Martwią się, co z powrotem do pracy. Co z wyjściami z domu. Co z zaplanowanym wyjazdem czy wizytą w szpitalu. Co z dzieckiem, które zasypia tylko przy piersi? Jak sobie poradzi pod opieką babci? Co cycocholik zje w żłobku? A co z mamą i jej życiem? Jak tu wyjść z domu? Czy naprawdę już zawsze będzie trzeba biec od fryzjera i na schodach rozpinać stanik? Często odstawiają dziecko na wszelki wypadek. Zamęczają się próbując „nauczyć” dziecko pewnych rzeczy na zapas. To normalne i naturalne.

Takim mamom chciałabym powiedzieć coś, co wiem od wielu karmiących koleżanek i co poznałam dobrze na własnym przykładzie.

NIE WARTO MARTWIĆ SIĘ NA ZAPAS. PO PROSTU

Jeśli karmisz piersią, sama już pewnie zauważyłaś, że karmienie 3 miesięcznego dziecka jest zupełnie inne niż tego 2 tygodniowego. A im dalej w las, tym więcej zmian. Moje karmienie prawie od początku jest z tych bezproblemowych, a jednak na początku było ogromnym wysiłkiem, zmianą, wręcz szokiem. Karmiąc 2 miesięczną Dziulkę myślałam sobie, że chyba kogoś ostro pokopało jeśli sugeruje, że wytrzymam to przez kolejny rok. Wszystko, absolutnie wszystko kręciło się wokół karmienia. Ale nie wiedziałam, że jestem już w punkcie maximum i że z każdym dniem jest łatwiej. Bo z czasem to karmienie dostosowuje się do mamy. Staje się coraz bardziej naturalne i zwykłe, z każdym dniem mniej trudne i wymagające. Wtapia się w nasze życie. I tak jak każda mama i dziecko jest inne, tak to karmienie się zmienia i personalizuje. I nagle wspaniale współgra z pracą, żłobkiem, wyjściami, drzemkami, usypianiem. Wierz mi, młoda mamo, to karmienie będzie takie, jak Tobie pasuje. W końcu.

Poza tym nikt nie wie, i Ty też nie przewidzisz, jakie będzie to Twoje karmienie za pół roku, za miesiąc, jutro. Wierz mi, dzieci zaskakują. Zmieniają się z dnia na dzień. To, że Twoje dziecko wisi na Tobie jak mała koala nie znaczy, że nagle za miesiąc nie będzie totalnie samodzielne. Mówi Ci to matka dziecka mamowego do granic, które z dnia na dzień zrobiło „papa” i ruszyło w świat. Która nagle kilka razy zasnęła zupełnie sama, tak po prostu.

Jasne, że to nie jest linia ciągła ani prosta droga bez zakrętów. Raczej sinusoida. Dziś robimy 3 kroki do przodu, za tydzień 2 kroki w tył. To, że dziś wyszłam na 12 godzin i nawet o mnie nie zapytała nie gwarantuje, że za tydzień nie będzie wychodził ząbek i nie staniemy się znowu nierozłączne. Po 3 przespanych nocach nie eksmituję jej jeszcze do własnego pokoiku.

Ale idziemy do przodu, zdecydowanie. Bez stresu na zapas, bez treningów samodzielności, ćwiczenia rozstań i nauki jedzenia z butelki. Nie warto męczyć się na wszelki wypadek.