Jest akcja!

Wyobraźcie sobie tak:  idzie pani do lekarza, bo chce zakończyć karmienie piersią, a ten ją okłamuje, że mleko modyfikowane jest po prostu trucizną i ma karmić piersią koniecznie, no nie ma innego wyjścia.Albo mówi, że mieszanka jest dobra może i dla niemowląt, ale dla dziecka powiedzmy 6-cio miesięcznego to jak woda, dziecko zagłodzi, no nie ma wyboru, musi piersią. Albo, że jej dziecko takie duże, butla nie wystarczy, nie może przestać karmić bo własne dziecko skrzywdzi.  Albo wręcz wyzywa i miesza z błotem, że pani dobro dziecka ma za nic i chce jakieś swoje tutaj potrzeby zaspokajać. Nic go nie interesuje, jakie ma pani powody, jaką ma sytuację, czemu tak chce w ogóle. Nawet na nią nie spojrzał uważniej znad papierów, nie mówiąc już o wychyleniu się zza biurka i rzuceniu okiem na potomka. Kolejne czekają w kolejce.

Skandal, co? Mam nadzieję, że zgodzicie się ze mną, że taką decyzję może podjąć tylko mama. Tylko mama wie, jaką ma sytuację, jak jej życie się układa, czego ona i jej rodzina potrzebują. Może ma depresję, może D-MER, może cokolwiek innego co sprawia, że woli mieszanką. I nikomu, nikomu nic do tego. Nikt nie ma prawa jej oszukiwać, manipulować nią, wprowadzać w błąd, podawać fałszywych informacji, mitów, po prostu okłamywać. Ani dla jej dobra, ani z głupoty, ani z niewiedzy ani z żadnego innego powodu. Tak?

Znam bardzo dużo kobiet, które już nie karmią albo nie karmiły swojego dziecka piersią w ogóle. I tylko jedna, JEDNA mówi, że karmi butelką bo woli i bo tak jej lepiej. Nieważne czemu, zresztą nikomu nie musi tego wyjaśniać i nikt nie powinien pytać. Cała reszta mówi, że próbowała, że chciała, że walczyła, ALE… I tutaj następuje cała litania. Mitów, błędów, kłamstw. To o mleku z piersi lekarze mówią, że traci właściwości, że nie wystarcza, że się kończy, że jest za słabe, za rzadkie, że już nie wystarczy, że szkodzi, że truje. To lekarze każą odstawić przy niemal każdej dolegliwości mamy i dziecka. Idziesz do dentysty, do pracy, bierzesz antybiotyk? Odstawiaj. Dziecko za chude, za grube, ulewa, ma biegunki, ma zatwardzenie? Odstawiaj. A media podsuwają mleko „następne”.

Ja nie chcę nikogo przekonywać, jak ma żyć. Każdy ma prawo do własnych decyzji. Tylko że decyzji opartych na wiedzy i prawdzie, a nie bzdurach i reklamie. I jeśli ktoś mi powie, że matka karmiąca piersią jest lepszą matką, to mu wybuchnę śmiechem w twarz. I jeśli ktoś mi zarzuci, że jestem złą matką, bo dla rozwoju dziecka to tylko Mozart i wspólna nauka liczenia metodą Montessori, a moja córka ogląda świnię Peppę, to mu pokażę palec. Bo właśnie mija moja 6 godzina bez posiłku i padam na twarz po nieprzespanej nocy i dzięki tej durnej bajce może wreszcie zrobię sobie kawę i się wysikam, obym nie pomyliła kolejności. Tylko że ja wiem, jak działa muzyka klasyczna a jak telewizja, nikt mnie nie okłamał, sama mogłam dokonać kalkulacji i stwierdzić, że dla mojego dziecka  lepsza żywa matka i  świnia na ekranie niż Mozart i zombie na kanapie obok. I o to będę walczyć. O równe szanse dla wszystkich kobiet, żeby każda mogła podjąć decyzję o karmieniu świadomie.

Na początek #karmieswobodnie, bo trzeba w końcu pokazać coś dla równowagi telewizyjnych reklam, prawda? Pokażcie, jak swobodnie można się czuć, karmiąc piersią. Publicznie, ale nie tylko. Zdjęcie otagujcie na facebooku i na instagramie. A na koniec wpadnijcie na konferencję .

Koniecznie też sprawdźcie, ile mleka Wasze ciało podarowało maleństwu, dołączając do świetnej akcji o TUTAJ! (Przy okazji, możecie spróbować zgadnąć, ile moje… Jeśli ktoś trafi, to kupię mu i wyślę największą łiskę z mojego osiedlowego sklepu;) )

A dla instagramerek zafiksowanych na punkcie jedzenia akcja od Oli, czyli NIEdieta mamy karmiącej.

To co, terroryzujecie ze mną dla dobrej sprawy?