Jak powinno zasypiać dziecko?

Koleżanka ostatnio pożaliła mi się, że jej półroczny synek źle sypia. Że zawsze po prostu słodko zasypiał w łóżeczku, a ostatnio trzeba długo przy nim siedzieć. Wtedy ja popatrzyłam na nią jak na kosmitkę. Moja córka ma prawie dwa lata i jeszcze nigdy nie trzeba było przy niej siedzieć, aż zaśnie.

Moja córka to blond włosy, niebieskooki aniołek, ucieleśnienie marzeń babci o grzecznym dziecku. Pięknie koloruje w ciszy i skupieniu, by potem zjeść sama całą michę zupy i na koniec powiedzieć „dziękuję” z uroczym uśmiechem. Ale jeśli chodzi o sen… Powiem tak, jak kiedyś uśnie od mojego siedzenia obok na taborecie to ja otwieram szampana. Ale przed 15 rokiem życia Dziulki to ja się takich cudów nie spodziewam.

Pierwsze trzy miesiące zasypiała normalnie, przy piersi. Niewielki to wyczyn, bo wszytko wtedy robiła przy piersi. Ciężko by jej było znaleźć pół godzinki bez piersi, by dać się pousypiać. A potem zaczęła interesować się światem i postanowiła, że z zasypianiem nie ma co iść na łatwiznę.

Jak więc usypiała półroczna Dziulka? Na przykład noszona pół godziny pionowo, przodem do świata pod wyjącym okapem w kuchni. Powoli, powoli głowa jej ciążyła coraz bardziej. W końcu przybijała powietrznego gwoździa, a wtedy osoba nosząca, przemykając w drzwiach do salonu, wysyłała nieme zapytanie do zmiennika dogorywającego na kanapie: „to już?” Kiedy zwłoki z kanapy potwierdziły, że oczy zamknięte, można było próbować odłożyć do łózka. Jeśli akurat mój mąż nosił, układałam się już na łóżku z mlekiem na wierzchu, bo jeśli podało się je w czasie mniejszym niż 0,4 sekundy od odłożenia była szansa na dalszy sen. Jeśli to akurat ja nosiłam, usiłowałam zrobić te dwie rzeczy, odłożyć dziecko i położyć się obok, jednocześnie.

W tych momentach z rozrzewnieniem wspominałam czasy od 3 do 6 miesięcy, kiedy to wystarczyło położyć ją w chuście jak w hamaku i bujać w 2 osoby przez 40 minut. Bolały tylko ręce, plecy był ok. I można było sobie pogadać nad kołysanym dzieckiem. Czasami osoba stojąca twarzą do telewizora nawet oglądała kawałek filmu! To był relaks…

Usypianie pod okapem doceniliśmy w czasie horroru nocnych zabaw. To był czas, kiedy Dziulka miała dla nas dwa scenariusze. Który gramy danego dnia, było zawsze jej słodką niespodzianką, ponieważ było to niezależne absolutnie od niczego. Wierzcie mi, próbowaliśmy wszystkich kombinacji. Stałe pory kąpieli, wyciszanie, więcej wrażeń, więcej spacerów, mniej drzemek, więcej drzemek, inna dieta, medytacje, masaże, kołysanki i aborygeński rytuał tańca w deszczu. Nic nie miało wpływu na to, czy : A. Dziulka będzie pełna energii buszować do 1 w nocy i w końcu padnie i prześpi do rana, czy B. uśnie o 21 i potem obudzi się punkt 3, by bawić się do 6 i dopiero wtedy kontynuować sen. Serio, nie wiem co było gorsze. To był czas, kiedy chodziliśmy jak zombie. Pełne poczucia winy zombie, bo ewidentnie coś robimy cholera nie tak!

Acha, dospanie do rana… Kilka dni po porodzie przeczytałam, że większość niemowląt przesypia noce po 3 miesiącu życia. Ha. Haha. HAHAHAHAHAHAHA Ktoś tu jest kłamczuszkiem i oszukał nas o jakieś 15 miesięcy! Wydaje mi się, że Dziulka od 2 miesięcy sypia od 21 do 6 rano bez przerwy na mleko. Ale możliwe, że jestem tak zmęczona, że nie zauważam.

A, bo nie wiem czy już Wam mówiłam, ale śpi w naszym łóżku. Rozpycha się jak nie wiem. I zawsze się rozkopuje.

Inna koleżanka, w czasach, kiedy byliśmy zombiakami układającymi klocki od 3 do 6 rano, serio się zaniepokoiła i bardzo chciała pomóc. Poradziła mi, jak nauczyć moje dziecko zasypiać samemu, o 21. No cóż, w naszym przypadku wymagałoby to chyba zabarykadowania Dziulki w sypialni. Ten typ tak miał i koniec.

I piszę to dla Was, młode mamy, które myślicie, że dziecko POWINNO zasypiać i spać w jakiś określony sposób. Które nasłuchałyście się, jak to dzieci koleżanek zasypiają same i śpią do rana. I które, tak jak my kiedyś, zamartwiacie się, że coś jest nie tak i szukacie kolejnej metody. Obawiam się, że tak po prostu bywa i już. My w pewnym momencie przestaliśmy szukać. Przestaliśmy naprawiać nasze dziecko. Postanowiliśmy, że dość tej szarpaniny, która nas wykańcza o wiele bardziej, niż zarwane nocki. Widocznie tak ma być. W końcu minie, przetrwamy. Będziemy co noc szli za Dziulką, i już.

I faktycznie, ten najgorszy czas po prostu się skończył, z dnia na dzień. Teraz zasypia między 20 a 23, różnie. Zależy… sami nadal nie wiemy od czego, bo wzorca nie ma i koniec. Ale śpi, do 6. I zaczyna mówić o własnym łóżeczku i pościeli z Peppą. Więc może odzyskamy naszą sypialnię przed 40?