Jak nie wychować sobie czytacza

Nie każdy rodzic chce mieć w domu małego czytacza. Książki są drogie, zabierają dużo miejsca w domu i do tego strasznie się kurzą.Dziecko trzeba prowadzać do biblioteki, a to daleko, no i pełno zarazków. I weź czytaj człowieku na głos, ile to czasu zajmuje. Więc jeśli i ty nie chcesz, żeby Twoje dziecko pokochało książki, zapamiętaj:

  1. Ustal żelazne reguły czytania i sztywno się ich trzymaj. Na przykład czytamy codziennie przez godzinę. Albo co wieczór 10 kartek. Nie ma to tamto. Niech maluch wie, że czytanie to nie zabawa.

  2. Jeśli twoje dziecko ma ochotę na jakąś rozrywkę, na przykład gry albo oglądanie bajek, niech najpierw przeczyta jeden rozdział. Szybko załapie, że najpierw obowiązek a potem przyjemność. A jeśli gra jest tutaj marchewką, to książka to zapewne kijek. Szybko obrzydzisz mu lekturę.

  3. Książki nie są dla dzieci. Są drogie, delikatne i szybko się zużywają. Najlepiej więc trzymaj je poza zasięgiem dziecięcych rączek. Wysoka półka nad telewizorem się sprawdzi. Jeśli potomek się domaga, niech najpierw porządnie umyje ręce. A potem rzucaj znaczące spojrzenie kiedy tylko za mocno przewróci strony. Karcące chrząknięcie także się tutaj sprawdzi.  Zagnieciony róg = książka wraca na półkę!

  4. Unikaj targów książek, wystaw, trzymaj się z daleka od stoisk wydawnictw na rodzinnych piknikach. Tyle teraz tych nowomodnych wynalazków, każdemu namieszają w głowie. W lektury zaopatruj się w supermarkecie przy okazji zakupów. Ewentualnie w Ruchu obok warzywniaka. Na okrojonej wersji Kopciuszka z błędami stylistycznymi i obrazkami skleconymi przez pijanego grafika po godzinach nawet najwytrwalszy dzieciak długo nie pociągnie.

  5. Wyrzuć ze słownika słowo na B (kończy się na „iblioteka”). To już nie to samo nudne miejsce co za czasów Twojego dzieciństwa. Teraz mają tam programy. Artystyczne. Integracyjne. Multimedialne. Podobno czasami nawet autorzy książek (a tfu!) spotykają się tam z małymi wielbicielami. Raz dziecku pokażesz i się nauczy.

I teraz najważniejsze. Możesz wzorowo wypełnić wszystkie 5 powyższych punktów, ale i tak metoda nie zadziała jeśli popełnisz jeden, karygodny błąd. Dziecko nie może przyłapać cię z książką. Możesz sobie tłumaczyć, zniechęcać, zakazywać i prosić. Wszystko na nic jeśli latorośl odkryje, że ty sam czytasz i dobrze się bawisz. W końcu jeśli jest coś, co dzieci robią najchętniej, to pewnie naśladowanie dorosłych. Więc albo albo. Albo koniec z czytaniem, nawet po kryjomu, w wannie i z latarką pod kołdrą. Albo szykuj się na życie z małym czytaczem, na dobre i na złe.

A wszystkim, którzy porzucili już nadzieję na wyjście z książkowego nałogu polecam grupę Czytanie to wyzwanie. 52 tygodnie, by pokazać 52 książki, które uwielbia Twoje dziecko. Wchodzicie w to? Warto!

Tekst powstał dla portalu ksiazkisawazne.pl