Jak chcę wychować moje dziecko

Zanim pojawiła się Dziulka miałam trochę luźnych myśli o tym, jak chcę wychować moje dziecko. Że będzie sprzątać swoje zabawki po zabawie. Nie będzie przerywać mojej rozmowy z dorosłymi. Albo zawsze będzie mówić "dzień dobry" i "dziękuję". Innymi słowy, jak USTAWIĘ sobie to MOJE dziecko, żeby działało tak, jak mi pasuje. Jak mi będzie wygodnie. Z moją pracą, moim domem, moimi pasjami i moim dzieckiem, kiedyś tam.

Od dwóch lat z kawałkiem odbieram najważniejszą i czasami najtrudniejszą, a czasami najbardziej wyzwalającą lekcję w życiu. To, czego się uczę w tej relacji przenoszę na inne relacje. I na inne aspekty życia. Czasami, co ja gadam, prawie ciągle , muszę siebie samą rozłożyć na kawałki i poskładać na nowo, trochę śmieci wyrzucić, coś tam zreperować, coś dodać.

Okazuje się, że Dziulka wcale nie jest MOIM dzieckiem, i wcale nie mam za zadanie jej kształtować, docinać, wygładzać i ustawiać. Jest człowiekiem, który u mnie po prostu zaczyna SWOJĄ drogę. Przez moment idziemy razem. Pojawiła się w moim życiu kolejna Osoba,
gotowa, taka, jaka ma być. Ja mogę jej towarzyszyć, tłumaczyć, pokazywać.

Jeśli już mogę sobie marzyć, co bym chciała, to nie o tym, co tu i teraz. Żeby była posłuszna, albo cicha, albo miła. Raczej, czego bym sobie życzyła dla niej w przyszłości.

Żeby zawsze wiedziała, kim jest i co jej daje szczęście. Nie bała się próbować. Otaczała się ludźmi, którzy będą ją kochać i wspierać. Była pewna swojej wartości. Umiała prosić o pomoc i pomagać. Umiała kochać.

I jetem pewna, że ona już to wszystko ma. Moja głowa w tym, żeby tego nie popsuć.