I nigdy nie chodziłem do szkoły

Nagrody pocieszenia są drogie. Szczęście, wolność i bycie razem jest na wyciągnięcie ręki.

Poznajcie Andre Sterna. Jest muzykiem, kompozytorem, lutnikiem zajmującym się budową gitar, dziennikarzem, pisarzem i pedagogiem. Właśnie skończyłam czytać książkę jego autorstwa, o której chciałam napisać wam kilka słów. O czym ta książka zatem? O dziennikarstwie, muzyce, lutnictwie? Nie. No to może o wychowaniu dzieci, w końcu to blog parentingowy. Ano nie. No to może jakiś poradnik? Ha, ciekawa sprawa z tą książką. Andre od lat zapraszany jest do na przeróżne spotkania, by opowiedział o swoim dzieciństwie. Sam trochę zaskoczony, zdziwiony, postanowił opisać w książce swoją historię. Historię, która dla niego jest normalna i najnaturalniejsza pod słońcem, a całą resztę świata ciekawi tak bardzo. A czemu? Autor zwykł się przedstawiać w dzieciństwie: "Dzień dobry, nazywam się Andre, jestem chłopcem, nie jadam cukierków i nie chodzę do szkoły".

Każde dziecko w podobnej sytuacji przemierzyłoby równie bogatą, barwną i niepowtarzalną ścieżkę rozwoju.

W swojej ni to biografii, nie to opowieści Andre zapoznaje nas ze swoją rodziną, by następnie opowiedzieć, jak wyglądał jego pozornie nieuporządkowany, wolny od nauki i edukacji tydzień. Wymienia przeróżne dziedziny wiedzy i swoje liczne zainteresowania i tłumaczy, jak się w nie zagłębiał. Literatura, matematyka, muzyka, teatr, dziennikarstwo, samochody... Lista jest dużo dłuższa! Te rozdziały czyta się z niedowierzaniem i z podziwem dla dziecięcej ciekawości świata, żądzy wiedzy i potrzeby rozwoju, tak bardzo motywującej do działania. Ale z tej części książki przebija przede wszystkim czysty, ogromny ENTUZJAZM. To życie, które opisuje Andre, ma tyle smaku! A co najważniejsze, smak ten nie powszednieje wraz z dorastaniem. Świat czterdziestoletniego Sterna kusi i pulsuje możliwościami jeszcze bardziej. Dorośli, pamiętacie to jeszcze?

Dla naszych dzieci każdy moment życia jest twórczy- tak było, gdy były małe, i tak jest trzydzieści lat później. Świat jest wielki i pełen obietnic.

Ale najwięcej inspiracji przyniósł mi ostatni rozdział, czyli polemika Andre Sterna z pytaniami, które najczęściej zadają jego słuchacze. Ta część w moim egzemplarzu jest cała pokreślona, podkreślona, pomazana wykrzyknikami. No dobra, nawet ze trzy serduszka są. Ale są takie rzeczy, które pisze ten gość, że nie sposób ich raz przeczytać i zapomnieć. Andre nie przekonuje, że chodzenie do szkoły to coś złego. Nie mówi nawet, że takie życie, jakie przeżył on jest lepsze czy bardziej optymalne dla rozwoju małego człowieka. Podkreśla, że każdy jest inny i każda droga jest indywidualna. Ale bardzo dużo pisze o tym, jak dziecko się uczy, jak można mu otworzyć wiele drzwi i jak wspaniale towarzyszyć mu w jego zmaganiach. Rodzice Andre Sterna to moi idole. Życie rodzinne, jakie opisuje, to życie pełne spokoju, miłości, bliskości. Pełne entuzjazmu, zaufania, zabawy.
Po przeczytaniu tej książki niekoniecznie wypiszecie dziecko z przedszkola, zwolnicie się z pracy i zaczniecie się rozglądać za mistrzami lutnictwa z waszej okolicy. Ale na pewno spojrzycie na edukację z innej strony. Krytycznie, po swojemu. Wyluzujecie. I nabierzecie szalonego, dziecięcego entuzjazmu. Ja już szukam informacji o kilku sprawach, które zawsze chciałam zrobić, ale przecież nie wiem, nie umiem, nie znam się. No to się nauczę! Ależ to będzie przyjemna satysfakcja...

Byłem bardzo zwykłym dzieckiem. Każde dziecko mogłoby przeżyć coś podobnego. (...)Wystarczy zachwyt, wolność, zaufanie, szacunek i czas. (...) Całą resztę wnosi dziecko. A to niezwykle ubogaca rodzinę.

Andre Stern

I nigdy nie chodziłem do szkoły

Kupicie tutaj

Poogrubione śródtytuły to jedne z wielu inspirujących cytatów z książki

Zdjęcia z oficjalnej strony Andre Sterna