Drzemka jest dla mnie! Joł

Mam nadzieję, że mój mąż tego nie przeczyta, ale …

Tyle rzeczy mam do zrobienia, pędzę gdzieś nieustannie
* Ale kiedy Dziulka zasypia, wiem to na pewno… (drzemka jest dla mnie!)*
* Kiedy kawka paruje przede mną, cały internet czyta się fajnie*
* Niech nie wstaje za wcześnie, lubię kiedy gładko może zasnąć… (drzemka jest dla mnie!)*
Kiedy Dziulka była mała i drzemała w zasadzie po każdym mleku, po odłożeniu jej mogłam zrobić całą resztę roboty. Potem długo długo sypiała dwa razy dziennie, więc jedna jej drzemka upływała mi na pracach domowych, a drugą załatwiałyśmy długim spacerem, za co bardzo była wdzięczna moja kurcząca się sylwetka. Od jakiegoś czasu córka moja sypia raz a porządnie. I nasz wspólny czas wyglądał tak, że zajmowałam się dzieckiem, w czasie drzemki szybko ogarniałam resztę zadań, sprzątanie, pranie, gotowanie, pisanie, wszystko, by kiedy wstanie mała, móc się nią dalej zajmować. A wieczorem padałam na twarz. I pogrążałam się ciągle w odmętach zawalonych terminów, zaległych obowiązków, niewykonanych zadań. Aż wreszcie nadeszło olśnienie. I teraz sorry świecie, ale drzemka jest dla mnie.

Wszystkie młode mamy, zobaczcie, jak wyglądają nowe zasady i korzystajcie do woli.

  1. Wszystko, co jest do zrobienia w domu, robimy razem z Dziulką. Gotowanie, wkładanie naczyń do zmywarki, odkurzanie i nastawianie prania jest taką samą zabawą jak układanie klocków i rysowanie. Pewnie, że trwa dłużej. Pewnie, że jest zrobione prościej. I mniej dokładnie. I co z tego? Efekt osiągnięty.

  2. Na okazje, kiedy naprawdę muszę zrobić coś sama (hej, skwiercząca patelnio, nieodpowiednia zabawko dla malucha), daję Dziulce* Arcyważną Misję *do wykonania. Na przykład przyniesienie mi z pokoju małej zielonej piłeczki w kropki. Absolutnie niezbędnej właśnie teraz.

  3. Magiczna szuflada w kuchni. Wypełniona plastikowymi miskami, dziwnymi utensyliami typu lejki i słomki i drewniane wielkie łyżki, pudełka z soczewicą, woreczki z kaszą manną. Dziecko otwiera i znika na 20 minut, a jednocześnie jest w zasięgu wzroku.

  4. Umiar. Wystarczająco dobra pani domu ma zapewnić w miarę zdrowy posiłek, porcję czystego odzienia oraz w miarę higieniczne warunki bytowania. Wspólne mycie okien czasami jest zabawne, ale generalnie nasze prace domowe okrojone są do minimum. Priorytetem jest Dziulka, jeśli podłoga jest niepozmywana to znaczy, że nie było to aż tak ważne, co nie? Jeśli zaświeci słońce, rzucamy przecież wszystko i lecimy na spacer.

  5. *Edukacja, panie. *Kupujemy naszym dzieciom te wszystkie edukacyjne zabawki, które mają rozwijać motorykę i przygotowywać do życia w świecie dorosłych. A jednocześnie zamykamy przed nimi ten świat dorosłych. No to jak to? Ona ma się bawić w swoim pokoju kolejną plastikową durnograjką, podczas gdy prawdziwa zabawa ma miejsce za zamkniętymi drzwiami kuchni i to kiedy śpi? Dziulka sprawdza ze mną, jak ostre są zęby widelca i jak ciepły piekarnik. Jak się otwiera szafki i jak nosi ciężki talerz na stół. Że jak się za bardzo przechyli kubek, to woda się wyleje.

  6. Kto powiedział, że będzie łatwo? Często pomoc Dziulki kończy się tak, że cała kuchnia do sprzątnięcia i całe dziecko do wyszorowania i przebrania. No i? To też zabawa.

  7. Pora drzemki to mój czas. Kawa. Książka. Gazeta. Blogi. Pisanie. Leżenie i kontemplowanie. Cisza, spokój i totalne zwolnienie szaleńczego tempa.

  8. Tym sposobem* wilk syty i owca cała*. Matka nie goni jak oszalała i nie próbuje zabić się plastikowym klockiem z nudów podczas kolejnej godziny wspólnej zabawy. Dziulka chłonie świat i też dobrze się bawi.

Pamiętać należy tylko dwóch rzeczach. Po pierwsze, kiedy tylko jest okazja, rzucamy wszystko i wybywamy z domu. Spacer, plac zabaw, odwiedziny u znajomych, wszystko bierzemy z radością. Po drugie, kiedy z pracy wraca tata, odbieramy kolejną porcję zasłużonego odpoczynku.

A co Wy robicie, kiedy dziecko śpi?