Cyce na tablice, szkoda tylko, że od tyłu.

Tak tak, od tyłu. Naprawdę trzeba być nieźle giętkim żeby cyce traktować od d..y strony. Przepraszam za dosadność, ale to pierwsze co mi się ciśnie na usta dziś od rana i działa lepiej niż poranna kawa.

Wczoraj portal o eko rodzicielstwie rozpoczął akcję „Cyce na tablice”, czyli publikowanie zdjęcia z karmienia piersią na Facebooku i sprawdzanie, czy aby na pewno nie usuną. Artykuł ma prawie 1000 kciuków w górę, wszyscy go publikują, a dyskusja jaka się rozpętała… Uo matko bosko karmiąca. Blogerzy  piszą elaboraty, a to o uciskanych karmiących matkach zaganianych do ubikacji, a to o roszczeniowych, zołzowatych babach co to straszą poznaczonym rozstępem cycem publicznie. I wszędzie się dyskusja toczy wartko. Emocje, emocje.Nagle każdy ma coś do powiedzenia w tym temacie. Mamy karmiące, nie karmiące, ojcowie, przypadkowi przechodnie, bezdzietni, geje i rowerzyści.

I ja się pytam, kurcze, po co? Po co zajmujecie się problemem, którego NIE MA?

Rano próbowałam całą akcję wyjaśnić mężowi. Nie zrozumiał o co mi chodzi. Ale że ktoś niby piersi nie widział nigdy? A że ktoś nie może wrzucić na fejsa? A to nie może wysłać komuś smsem jak chce pokazać, jak karmi? A że w ubikacjach? A to nie jest tak, że jak ktoś ma głodne dziecko to je karmi po prostu? O co chodzi?

Ja też uważam, że nie ma problemu. Jakaś mama oburza się na hipokryzję społeczeństwa? Ale 99% matek po prostu karmi swoje dzieci. Nie zastanawia się, gdzie można a gdzie nie można. Nie zastanawia się, co sobie ktoś o tym pomyśli. A epatowanie cycem? Naprawdę trzeba by się nagimnastykować, żeby przy karmieniu wystawić pierś na widok publiczny. Większość bab podnosi bluzkę dyskretnie, odpina specjalny zamek, guzik, biustonosz, resztę zasłania głowa malucha. Zaręczam, że nikt nawet się nie domyśli, że kobieta karmi a nie tuli czy usypia. I nie, nie robimy tego bośmy uciśnione i zahukane. Po prostu większość kobiet nie czuła nigdy potrzeby wystawiania piersi na widok publiczny i karmiąc nie czuje jej nadal. Każda z nas czuje się komfortowo mniej lub bardziej zasłonięta i już. A i dziecko lepiej si naje na ustronnej ławce w parku niż przy gwarnym stoliku w restauracji.

Jakiś palant zwrócił uwagę karmiącej mamie? Ale 99% społeczeństwa ma to gdzieś. Jako osoba bezdzietna nigdy nie interesowałam się karmiącymi matkami. Nigdy, podkreślam,nigdy tan temat nie padł w żadnej rozmowie w żadnym środowisku. Więc mam niby uwierzyć, że dookoła w pracy, w pubie przy piwie czy przy rodzinnym stole ludzie wylewają pomyje na karmiące matki? Nie sądzę. Zakładam, że widząc karmiącą, czy zdjęcie z karmienia ktoś się uśmiechnie, ktoś może wzruszy, ale większość nie zwróci uwagi. Wierzę, że poza garstką oszołomów, ludzie uważają to za normalne i naturalne.

No to czemu ja tak się denerwuję? Bo szkoda mi, że ta energia, złość, emocje i zainteresowanie poszły nie w tę stronę, w którą powinny.

W Polsce 98% mam rozpoczyna karmienie piersią. Czyli prawie wszystkie. Czyli prawie wszystkie chcą, próbują, zależy im na tym. Ale tylko połowa karmi dalej do 6 miesiąca. Widzicie to? Chcą, ale coś im przeszkadza, ktoś im to uniemożliwia, albo nikt nie pomaga w problemach.

Może twoja żona wydaje niepotrzebnie astronomiczne sumy na sztuczne mleko i butelki, chociaż nie musiałaby? Nie wkurza cię to?

Może twoja siostra usłyszała od niekompetentnego lekarza, że nie wykarmi swojego dziecka, więc z poczuciem winy i przekonana, że nie da rady wchodzi w macierzyństwo? I jakie emocje to w tobie budzi?

Może twoja koleżanka jest na granicy depresji poporodowej, bo jej dziecko ciągle płacze a one nie wie, czy nie jest głodne i się zadręcza, że robi wszystko nie tak?

A może ty pół roku byłaś na wyniszczającej, restrykcyjnej diecie, bo ktoś ci wmówił, że dziecko będzie mieć kolki jak zjesz coś innego niż ryż i marchewkę? Wkurz się!

Karmienie piersią jest naturalne, najzdrowsze fizycznie i emocjonalnie dla mamy i dziecka, darmowe, ekologiczne, nie powoduje cierpienia zwierząt. A ktoś chce je odebrać wam, waszym dzieciom, żonom, siostrom, koleżankom. Żeby trzepać na tym dużą kasę. Mnie to denerwuje o wiele bardziej niż to, że mogę czy nie mogę wrzucić zdjęcie z karmienia na portal społecznościowy. Serio.

Ten sam portal opublikował tekst o tym, dlaczego szpitalom opłaca się promować karmienie sztucznym mlekiem zamiast wspierać karmienie piersią. Bardzo bym chciała, żeby to on wzbudził takie emocje i żeby każdy komentujący „cyce” tutaj wyraził swoją opinię. Może coś by się w końcu zmieniło.