Odchudzanie po ciąży - sprawdzona metoda!

Odkąd jestem mamą tradycją stało się co jakiś czas przeglądanie szafy i wymiana ubrań na mniejsze o rozmiar. Od porodu straciłam 12 kilo i ciągle chudnę. Mówię Wam, macierzyństwo to właśnie ta cud metoda o której wszystkie zawsze marzyłyśmy. Odchudzanie po ciąży to sama przyjemność. Od pokoleń matki zazdrośnie strzegły tej tajemnicy przed bezdzietnymi, wredne zołzy. Ale koniec z tym! Ja uchylę przed Wami rąbka tajemnicy. Od dziś każdy może chudnąć w oczach!  I w biodrach też. Specjalnie dla Was zmodyfikowałam ją tak, że nawet dziecko nie będzie Wam potrzebne. Nie dziękujcie, bierzcie się do roboty, sezon bikini tuż tuż… Co będzie Ci potrzebne: Nie potrzebujesz karnetu na siłownię, wagi kuchennej czy tabeli kalorii. Koniec z tym! Zamiast tego przygotuj spory worek wypełniony czymś miękkim o wadze ok. 9 kilo, rower i zwykłą kostkę do gry. To ostatnie to element losowy, który dodatkowo dostarczy rozrywki i dobrej zabawy.

1. Najważniejsza zasada mojej metody: Cokolwiek robisz, musisz to przerwać co pięć minut i ponosić worek, kilka razy pochylić się do ziemi i podnieść worek wysoko a potem postawić go znowu, a do tego połowę czynności wykonujesz jedną ręką bo… tak, własnie, w drugiej trzymasz worek.

2. Jedzenie: Na początek przypomnij sobie wszystkie swoje ulubione potrawy. Wszystko co do tej pory było zakazane.  Zaplanuj sobie mniej więcej jadłospis na tydzień. Już widzisz te wszystkie tłuste makarony, mięsa, wymyślne desery? Super.  Kup wszystkie potrzebne produkty, dorzuć też trochę zdrowego żarcia, jakieś warzywa i owoce.  Pamiętaj, możesz jeść absolutnie wszystko.

3. Ćwiczenia: 3x dziennie ugotuj coś zdrowego. Potem rozrzuć jedzenie po kuchni, trochę wetrzyj w worek a trochę w swoje ubranie i włosy. 5x dziennie wykonaj zestaw PRZEWIJANIE – jedną ręką rzucasz worek po całym mieszkaniu a drugą próbujesz wcisnąć go w pampersa i naprawdę małe rajstopki. raz dziennie SPACER – 2 godziny prowadzisz rower z przywiązanym do niego workiem. Koniecznie wypróbuj różne podjazdy, nierówne chodniki, slalom między ciasno zaparkowanymi samochodami. Za każdym razem, kiedy zaszczeka pies albo przejedzie karetka odwiązujesz worek i niesiesz go, a rower prowadzisz jedną ręką.  Nie zapomnij, że szykując się na spacer nadal stosujesz się do zasady z punktu 1.  I wyczesz tego banana z grzywki! 3x dziennie USYPIANIE. Weź worek na ręce i przyjmij wygodną pozycję. Dla worka. Ugnij nogi, miednica lekko do przodu, plecy wygięte w łuk. Jeśli odczuwasz palący ból ud i odcinka lędźwiowego kręgosłupa to właśnie to. Ponoś worek po mieszkaniu pół godziny. Po tym czasie wykonaj rzut kostką. Ile oczek wypadnie tyle razy pochylasz się nad łóżkiem, kładziesz worek a następnie podnosisz od razu i powtarzasz całą procedurę. Niespodzianka! Acha, jeden zestaw robisz wieczorem, zaczynasz o 20 a kończysz jak kostka pozwoli.  Ale hej, jeśli już uda ci się odłożyć worek następuje:

4. Drzemka Worek smacznie śpi. Masz pół godziny dla siebie.  Musisz tylko dokończyć wszystko, czego nie udało się wcześniej (patrz punkt 1), przebrać się, posprzątać kuchnię z jedzenia, zaprać te brudne ciuchy i nastawić pranie, powiesić poprzednie, odkurzyć i zetrzeć podłogę, wysikać się, wziąć prysznic którego nie udało się wziąć wczoraj wieczorem (kostka pokazała 6)… Resztę czasu poświęć na gotowanie posiłku dla siebie, zjedzenie go oraz odpoczynek i drobne przyjemności.

5. Jedzenie, rady praktyczne: Już widzisz? Nie martw się, karmiąc worek możesz podjadać kaszę z warzywami. I czasami może uda ci się wsunąć na szybko jakiś przywiędły owoc z początku tygodnia. Jak nie zapomnisz.

6. Nocne karmienie: Co 3 godziny w nocy musisz się obudzić. Aby odwzorować nocne karmienie piersią wykonaj 30 minut aerobiku. Albo odejmij 400 kcal z dziennej racji kaszy i owoców.  Jeśli nadal czujesz się dobrze zafunduj sobie nocne USYPIANIE, jak w punkcie 4.

7. Weekend: W weekend robisz tylko połowę z codziennych zestawów (drugi rodzic jest w domu). Ale za to czas, kiedy nie workujesz przeznacz na: generalne porządki, małe prace remontowe, wyczerpujące zakupy na kolejny tydzień koniecznie w tłumie (sobota!) i co najmniej jeden spacer więcej. Moja metoda nie wyklucza oczywiście przyjemności , pasji i samorealizacji.

Poniżej kilka wskazówek, jak korzystać z życia workując, wszystkie na bazie mojego doświadczenia.

*Wizyta w restauracji we dwoje + worek: * Wchodzicie, zasiadacie, worek umieszczacie w krzesełku do karmienia. Na 3 minuty. Po tym czasie jedna osoba czyta menu/ zamawia/je a druga nosi worek albo zgięta w pół wlecze po podłodze. Ból pleców ponownie będzie pomocną wskazówką. Zmieniajcie się co 5 minut. Pamiętajcie, żeby nie spotkać się przy stoliku na tyle długo, żeby rozmawiać. Możecie wetrzeć w worek i w siebie trochę jedzenia (mniej kcal do zjedzenia, prawda?). Rachunek regulujecie jak tylko kelner przynosi główne danie. Nigdy nie zostajecie do deseru.  Wychodzicie pod ostrzałem pogardliwych spojrzeń.

Spacer po Plantach/ Błoniach/ ZOO: Jak spacer, tylko jedna osoba prowadzi rower a druga niesie worek. Zmieniacie się kiedy osoba nosząca traci czucie w rękach.

Jazda na rowerze przez las: Jedna osoba prowadzi rower z workiem, druga w tym czasie jeździ do przodu trasą i wraca, próbując jak najwięcej skorzystać. Pamiętajcie żeby zabrać za mało wody do picia. Tutaj wyjątkowo nie obowiązuje noszenie worka, leśne powietrze jest magiczne, można śpiącego niemowlaka przerzucać przez strumienie. Za to dochodzi element kleszczy.

Kino: Z workiem to tylko do MultiBabyKina.  Jest tam jasno, dźwięk jest wyciszony, wszędzie stoją przewijaki i … naprawdę chcesz tam iść? No właśnie… Jeśli po pierwszym tygodniu odczuwasz permanentny ból mięśni rąk, brzucha i kręgosłupa, przynajmniej raz zdarzy ci się zasnąć przed telewizorem, a co drugi dzień zasypiasz przy ostatnim wieczornym usypianiu tak jak stoisz, w ubraniu i makijażu, to znaczy że metoda działa. Pozostaje tylko czekać na efekty.