Chciałabym tylko patrzeć

Dziś w markecie przy kasie beneficjenci 500+ wypisz wymaluj. Zobaczcie ten obrazek: ona w ciąży. Zaawansowanej. On cały w tatuażach. Z dzieckiem na rękach. Dziewczynka. W brudnym podkoszulku, krótkich spodenkach i klapkach basenowych, w deszcz! Rozczochrana jak nieszczęście, brudna. Na taśmie badziewna zabaweczka i dwa browarki, dla każdego po jednym. Mamuśka je kładzie. Niedzielne zakupy popołudniowe. Okropne, nie?

To my byliśmy właśnie. Pojechaliśmy do kwiaciarni po bukiet dla babci, imieninowy. Bukiet się robił, więc podeszliśmy do marketu po dwa piwa, o które poprosił dziadek. Kupowałam je ja, bo mąż nosił Dziulkowską. Która od jakiegoś czasu stylizuje się sama i ta podkoszulka plus basenowe klapki to była absolutna konieczność na to właśnie wyjście. Brudna rączka, bo biegliśmy w deszczu tylko moment, ale i tak rozmazały się pisakowe tatuaże rysowane całe rano. No i ta lalka chińska z różowymi włosami... Ja bym chciała drewniane eko montessori, odpowiednie dla kształtowania estetyki młodego człowieka, a tu spełnieniem marzeń jest chińska pierdółka za 3.99.

No i tak stoimy przy tej kasie i zastanawiam się, kto sobie o nas coś takiego pomyślał? Czy ktokolwiek w ogóle? Nie wiem. Martwi mnie jedno. Ja, stojąc z boku, pewnie bym pomyślała. Pewnie bym sobie dopisała dalszą część filmu do tej jednej sceny. I usadziła się wygodnie na widowni w rzędzie wysoko, zadowolona, że ja wyżej siedzę niż ci, o , 500+ z browarem. Nie lubię się za to.

Ćwiczę się teraz bardzo w tym, żeby po prostu patrzeć.