życie

Czas nazwać wroga

To miał być tekst o jedzeniu, ekologii i zdrowym, świadomym życiu. O tym, że wcale nie trzeba przenicować swojego trybu życia.  Że można  zmieniać to powoli i bezboleśnie. Wymyśliłam sobie nawet taki cykl, #100małychkroków. I wrócę do tego na pewno.  Ale sama się oszukiwałam, bo tak naprawdę moim celem jest zupełnie coś innego. Nie wiem, czy ten tekst pójdzie w świat, czy tylko sobie wszystko poukładam w głowie. Ale przeczytałam dziś coś, co naprowadziło mnie na właściwe tory i muszę to w końcu sama przed sobą przyznać.

Tak sobie myślę: Pomieszanie pojęć

Jakiś czas temu przeczytałam wypowiedź pewnej tzw. celebrytki, i tu od razu dwie dygresje: 1) nie wymieniam tej pani z nazwiska, bo nie chodzi mi o tę konkretną osobę, ale raczej o sytuację, oraz 2) naprawdę przeraża mnie i bardzo martwi to, z jaką łatwością zaśmiecamy naszą piękną polszczyznę idiotycznymi anglicyzmami, chociaż się niby od gęsi odżegnujemy, ale, wracając do brzegu, że pani ta w domu nie sprząta i nie gotuje, bo woli być, jak to zgrabnie ujęła, sexi mamą.

Uwaga, matka na wolności!

W życiu każdej matki przychodzi ten dzień, kiedy opadają kajdany, rozsuwają się kraty, pęka mur i matka wychodzi na wolność. Najpierw nieśmiało, ostrożnie. Przyzwyczaja oczy do nowych widoków. Próbuje sobie przypomnieć, co się robi z rękami, kiedy nie pcha się wózka. Jak się stoi wyprostowanym bez 12 kilo w chuście. Jak się nosi tę seksowną koszulę, taką niepraktyczną przy karmieniu. Ale matka szybko się rozkręca. Aby ułatwić matce powrót do świata dorosłych, przygotowałam kilka złotych rad, bazując na własnym doświadczeniu. Liczę, że matki odnajdą coś dla siebie.

II Konferencja Bliskości, na gorąco i z serca

II Konferencja Bliskości już za mną. Długo się zastanawiałam, czy jechać, czy Nina zostanie beze mnie na jeden dzień bez problemów. W końcu zdecydowałam się jechać, i naprawdę było warto. Za dużo się działo, żeby zamknąć to w jednej prawdziwej relacji. Zresztą relacji znajdziecie na pewno masę, obecne tam blogerki i blogerzy już o to zadbają. Dlatego zamiast niej garść luźnych myśli i konferencyjnych obrazków, które najbardziej zapadły mi w pamięć.

Do nie dzieciatych przyjaciół

Wiele żalu wylano za przyjaźniami, znajomościami i kumpelstwami, które trwały do pierwszych miesięcy macierzyństwa. Każda mama błyskawicznie wymieni listę znajomych, którzy cichaczem zniknęli z jej życia po porodzie. Niby wszystko jest super, ciężarna w paczce jest maskotką, pierwszy dzidziuś w ekipie ósmym cudem świata, jeszcze na pępkówce leje się wódka i sypią prezenty. A potem nagle okazuje się, że od pępkówki minął rok i trochę, a my nie zamieniliśmy ani słowa.

Inline
Inline