dzieci

Jak chcę wychować moje dziecko

Zanim pojawiła się Dziulka miałam trochę luźnych myśli o tym, jak chcę wychować moje dziecko. Że będzie sprzątać swoje zabawki po zabawie. Nie będzie przerywać mojej rozmowy z dorosłymi. Albo zawsze będzie mówić “dzień dobry” i “dziękuję”. Innymi słowy, jak USTAWIĘ sobie to MOJE dziecko, żeby działało tak, jak mi pasuje. Jak mi będzie wygodnie. Z moją pracą, moim domem, moimi pasjami i moim dzieckiem, kiedyś tam.

Logiczne?

Zbieramy się do wyjścia z domu. Chaos, pośpiech, pot po tyłku kapie. W jednej ręce niosę torbę, drugą dorzucam kolejne rzeczy, trzecią prowadzę Dziulkę, rozglądam się za zgubionym telefonem, pies się pląta pod nogami, podniecony.
Nagle moje oko bystre wyławia w białej czystej kuchni plamę koloru. Konkretnie żółtego. Psie siki!!

Life is brutal

Dziewczyna w internecie prosi o poradę. Nosiła córkę w wisiadle, które fatalnie wpływa na dziecięce bioderka i kręgosłup. Doczytała, zmieniła na porządne nosidło, radzi się, czy córeczka aby się przyzwyczai i nie będzie protestować na takie zmiany. Chwali się troszkę troską i nową wiedzą. I dodaje z dumą, że wisiadło udało jej się korzystnie sprzedać. W końcu tanie nie było.

Pluszowa ciocia

Ciotka Hulda i ciotka Dziulki, jakiej nie ma nikt. Dziś zacznę od książki, której nawet nie przeczytałam i nie wiem, czy dam radę. Książka dla dzieci może mnie emocjonalnie przerosnąć. Chociaż opis Różowe środy, albo podróż z ciotką Huldą brzmi bardzo fajnie, no i wydały ją Dwie Siostry, co też o czymś świadczy, to ja chyba spasuję. Podobno piękna, podobno pozytywna, podobno mądra. O przyjaźni małej dziewczynki z jej wesołą, ciepłą, grubiutką upośledzoną umysłowo ciotką. I ja się obawiam, że całą książkę będę po prosty ryczeć.

Czy to norma?!

Jest taki profil (pewnie nie jedyny) wyśmiewający matki piszące mniejsze lub większe głupoty w internecie. I jest taka blogerka, fajna babka.No i ta blogerka kiedyś wrzuciła obrazek z tego profilu. A na owym matka jakaś się chwali (żali? nie wiem), że mąż jej pomagał przy zatkanym kanaliku mlecznym. W sensie, że ssał, żeby odetkać. No i ta fajna babka się pyta swoich czytelniczek: czy to NORMA?! A one krzyczą: O fuuuj! Nie!

Inline
Inline