Do przechodnia, który gapi się na moje niegrzeczne dziecko

Drogi przechodniu! Mijasz czasem na ulicy mnie i moje niegrzeczne dziecko. Widzisz, jak krzyczy i rzuca się na ziemię. Jak wrzeszczy i mnie odpycha, może nawet kopie i bije. Na to, co sobie o nas pomyślisz nie mam wpływu i szczerze mówiąc, niewiele mnie to obchodzi. Ale jeśli chcesz pomóc, albo chcesz zrozumieć, to wiedz, że:

To dziecko nie jest rozwydrzonym furiatem

Jest małym człowiekiem, który właśnie przeżył coś złego. Małe dzieci tak przeżywają silne emocje. Całym ciałem. Kiedy Ty się wkurzysz, wiesz o tym i możesz zdecydować, czy rzucić kurwą, czy kopnąć w kosz, czy iść pobiegać, czy wziąć 10 głębokich oddechów. Dziecko jeszcze nie. U niego wkurza się całe ciało i ono naprawdę (jeszcze) nie potrafi nad tym zapanować.

Wiem, co robię

Może to wygląda tak, jakbym stała i nie wiedziała jak zareagować. Ale czasami jedyne co mogę zrobić, to zapewnić dziecku bezpieczeństwo (upewnić się, że nie walnie głową o krawężnik i że go samochód nie rozjedzie) i przeczekać.

Nie wychowuję bezstresowo

Bachor zachowuje się skandalicznie, a ja zamiast go doprowadzić do porządku to go przytulam! Może jeszcze mu kupię nagrodę za takie zachowanie? Otóż to nie tak. Małe dziecko samo się nie uspokoi. Ono nie wie, co się z nim dzieje. Potrzebuje pomocy dorosłego, który pomoże, ukoi. A najlepiej działa na to dotyk i bliskość. Czasami taki, który wygląda jak szarpanina, bo dziecko się broni, a ja trzymam mocno. Ale to pomaga, wierz mi.

Uczę i tłumaczę, ale nie teraz

Dzieciak pohisteryzował, ja przytuliłam, zbieramy się do domu. A gdzie nauka? Gdzie pogadanka, że nie wolno w szale zrzucać zabawek w sklepie i gryźć ludzi, nawet, jeśli to tylko twoja własna matka? I wyrastają później chuligani i bandyci… No więc uczę. Tłumaczę, opowiadam, wyjaśniam, przede wszystkim staram się dawać przykład. Ale teraz to nie jest dobry moment. Stres odcina mózg dziecka i do niego naprawdę nic teraz nie dotrze. Pogadamy o tym, ale w domu, w spokoju, w dobrej atmosferze.

Bardzo dziękuję za pomoc

“O jaki niegrzeczny” “zaraz cię zabiorę”  i inne komentarze nie spowodują u mojego dziecka olśnienia i cudownego opanowania. Z tych właśnie powodów, o których pisałam wyżej. Raczej spotęgują stres i strach i jeszcze pogorszą sytuację. Rozumiem dobre intencję i bardzo dziękuję, ale NIE ROB TEGO.

Nie utrudniaj mi

Te chwile dla mnie też są bardzo trudne. Powinnam być opanowana i spokojna i pewnie przejąć kontrolę nad sytuacją. Ale czasem przejmuję emocje dziecka i tracę zimną krew. Twoje komentarze i wtrącanie się, czasami nawet za długie spojrzenie tylko potęgują mój stres.

Naprawdę chcesz pomóc?

Pomóż mi przepchać wózek na chodnik, skoro mam ręce zajęte. Pozbieraj moje porozrzucane zakupy. Po prostu się uśmiechnij. I daj mi przestrzeń do działania.

Dziękuję!

 



***

Dziękuję, że tu jesteś! Może zostaniesz jeszcze chwilkę?

Jeśli masz ochotę,

Dzięki!
Kasia

Powiedziane #4
24 sierpnia 2015
Jak odpieluchować dziecko w 3 dni
29 stycznia 2016
Świat się kurczy, świat rośnie
9 marca 2018
Inline
Inline